Ośmiorniczki i frykadelki
Bóg jedyny wie, jakie zgliszcza pozostawiła po sobie klika PO-PSL, ale z pewnością wesoło nie jest i jeszcze nie będzie. Zgliszcza to nie tylko bałagan decyzyjny, administracyjny, koncepcyjny, finansowy w państwie, ogarniający nas partyjny nepotyzm, kumoterstwo, zakłamanie medialne, itp. No i oczywiście „ch…, d…, i kamieni kupa”, jak dosadnie ocenił Polskę minister w rozmowie z innym ministrem w trakcie konsumpcji ośmiorniczek i innych frykadelek. Oni byli z takiej Polski wyraźnie zadowoleni, ale Polacy kilka miesięcy później stwierdzili, że takie smakołyki im nie smakują.
Oprócz polityczno-partyjnej zgnilizny jest jeszcze coś gorszego bo – moim zdaniem – ludzie prawie całkowicie zrazili się do państwowych instytucji, przedstawicieli władzy centralnej, samorządowej, ludzi biznesu, urzędników, różnych instytucji powołanych dla strzeżenia prawa, ale też sami do siebie.
Po prostu przestaliśmy być polską rodziną.
Może nie jest to głęboka nienawiść, ale nieufność, niechęć, obojętność na wydarzenia, przekonanie o działaniu służb państwowych przeciwko zwykłemu obywatelowi.
Jeżeli obecna władza chce zmienić Polskę, chce sprawić, aby ludzie jej zaufali, musi bezwzględnie przerwać patologiczne działania różnych sitw polityczno-partyjno- gospodarczych.
Nic tak ludzi nie irytuje, jak politycy, którzy łamią dane słowo wyborcze już kilka dni po wyborach.
Wydaje się, że mało kto oczekuje na początku sprawowania władzy radykalnych zmian i cięć (które może niektórym się marzą), ale wszystko zależy od tego, w jaki sposób, jakimi metodami, z jaką narracją władza będzie działać. Sztuka polega na tym, by nie pokazywać jak się robi tzw. „polityczną kiełbasę”.
Natomiast pociągnięcie do odpowiedzialności niektórych polityków i urzędników państwowych, jest bezwzględną koniecznością, aby hydra się nie odrodziła. Wymaga to jednak ciszy, spokoju, opanowania, a nie fleszy aparatów fotograficznych i kamer.
Zapewne jest wielu smakoszy, którzy uwielbiają przekąski z ośmiorniczek i inne frykadelki, ale niech łechcą swoje podniebienia sami za zarobione przez siebie pieniądze, a nie na koszt państwa. Wino za 10 euro może tak samo wspaniale smakować, jak i za 100 euro, co udowodnił Prezydent Andrzej Duda.
Kibic