Przyznała się do winy?

Gdy zimą 21 lutego bieżącego roku siedemnastoletnia Agata z Wejherowa zginęła od ciosu nożem w parku w Brzeźnie, nikt nie spodziewał się, że ta skomplikowana sprawa przybierze tak nieprawdopodobny obrót. Wszystko wskazuje na to, że wejherowiankę z premedytacją zasztyletowała jej koleżanka z Gdańska. Tak wynika m.in. z zapisków w pamiętniku dziewczyny.
W zatuszowaniu zbrodni i mataczeniu pomagała druga koleżanka. A wszystko miało się wydarzyć przy świadomej pomocy samej Agaty.
Biegli psychiatrzy zajmujący się różnymi dziedzinami przeprowadzili badania, rozmawiali, a właściwie próbowali dotrzeć do psychiki prawdopodobnej sprawczyni mordu, 17-letniej Wiktorii M. Okazało się to niezwykle trudne, bo nie mieli z nią żadnego kontaktu.
Mieli natomiast dostęp do prowadzonego przez nią pamiętnika, który okazał się zbiorem przerażających zapisków. Biegli uznali, że w chwili popełnienia zbrodni Wiktoria M. była poczytalna, nie jest chora psychicznie i będzie mogła odpowiadać przed sądem za zabójstwo. To oznacza, że podejrzanej nastolatce grozi 25 lat więzienia.
Specjaliści w oparciu o zapisy z pamiętnika Wiktorii M. dokonali oceny jej cech psychologicznych. Stwierdzili, że dziewczyna jest rozchwiana emocjonalnie, ma skłonność do łamania norm społecznych, a także wykazuje brak hamulców etycznych, agresję i autoagresję. Miała skłonność do czerpania przyjemności z zadawania bólu.
Wszystko wskazuje na to, że pamiętnik był jej potrzebny do wyrażania emocji. W nim też zapisała co się wydarzyło w parku i de facto zawarła przyznanie się do zabójstwa.
Psychiatrzy przeanalizowali również zachowania samej ofiary, czyli 17-letniej Agaty i ocenili, że „w dniu zdarzenia charakteryzowała się wysokim potencjałem samobójczym” i wszystko wskazuje na to, że „aktywnie uczestniczyła w tym, co wydarzyło się pod koniec lutego”.
Z ustaleń policji i prokuratury wynika, że nastolatka przez pół roku zastanawiała się, jak odebrać sobie życie, a nawet opracowała plan. Ponieważ nie chciała sprawiać przykrości rodzinie, postanowiła upozorować zabójstwo. O pomoc poprosiła koleżanki Wiktorię M. i Aleksandrę R. Badania toksykologiczne wykazały we krwi Agaty substancję przeciwdepresyjną i silne leki uspokajające.
Wejherowianka zginęła od jednego pchnięcia ostrym narzędziem (nożem) w serce.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.