Problem z parkowaniem
W zatoce postojowej na ul. Sikorskiego (droga powiatowa) pojawił się znak drogowy, ograniczający postój do 15 minut. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w tym miejscu toczył się spór właścicieli kilku posesji ze starostą Józefem Reszke. Mieszkańcy walczyli o możliwość parkowania przed swoimi domami. Niestety wygląda na to, że starosta zamiast pomóc mieszkańcom, zrobił im na złość.

O problemach mieszkańców ul. Sikorskiego pisaliśmy wiosną tego roku. W zatoce postojowej usytuowanej wzdłuż kilku posesji przez większość dnia parkowały samochody pracowników pobliskiej firmy, a mieszkańcy domów nr 108-112 oraz ich goście nie mieli gdzie zatrzymać samochodów choćby na godzinę lub dwie. Właściciele posesji interweniowali u starosty wejherowskiego, starosta Reszke tłumaczył, że parking, podobnie jak ta powiatowa droga jest ogólnodostępny. Dlaczego zatem nie możemy z niego korzystać? – pytali mieszkańcy.
Mimo wizyt w Starostwie i obszernej korespondencji, wejherowianie z ul Sikorskiego nic nie wskórali, ale po naszych artykułach na ten temat, pracownicy funkcjonującej w sąsiedztwie firmy przestali parkować w tej zatoce postojowej. Bywały lepsze i gorsze dni, czasem aut było dużo, ale generalnie mieszkańcy i ich goście mogli parkować przed swoimi domami. W „Pulsie Wejherowa” informowaliśmy o tym, że sytuacja poprawiła się, a mieszkańcy są zadowoleni z możliwości zostawiania samochodów przez domami.
W tym momencie nasuwa się znane powiedzenie: „I komu to przeszkadzało?”
Niedawno pojawiły się nowe znaki, w dodatku usytuowane w dziwnym miejscu. Na ograniczeniu czasu postoju umieszczono napis: DOTYCZY ZATOKI POSTOJOWEJ. Czy całej? Dlaczego więc znak postawiono nie na początku, ale w połowie parkingu, a nawet dalej, na 2/3 jej długości. Tak, że ograniczenie obejmuje tylko posesję rodziny, która interweniowała u starosty! Dziwny zbieg okoliczności…
Po drugie, miejsce dla osoby niepełnosprawnej (bez namalowanej poziomej koperty) usytuowano na wysokości tej samej posesji, a nie obok budynku, w którym do niedawna mieszkała starsza i niepełnosprawna kobieta.
Od wielu miesięcy mieszkańcy walczyli o ograniczenie czasu parkowania, ale tylko dla osób które tam nie mieszkają. Liczyli na to, że przy znaku zakazu postoju pojawi się tabliczka „Nie dotyczy mieszkańców” albo, że ograniczenie czasu parkowania pozwoli na zatrzymywania się tam na godzinę, dwie. Kwadrans to zbyt mało na odwiedziny dzieci lub znajomych. To również zbyt krótki czas dla osób, które chcą coś załatwić w pobliskich przedsiębiorstwach.
Niestety, w tej sprawie nikt nie jest zadowolony, chyba poza samym starostą Józefem Reszke.
Anna Kuczmarska
Po co to zamieszanie?
Starosta wejherowski Józef Reszke nie potrafi od roku skutecznie rozwiązać konfliktu z mieszkańcami. W efekcie ludzie nie mogą parkować przed własnymi domami. W przypadku starszych osób chodzi o odwiedziny dzieci i wnuków. Jak widać na w zatoce parkingowej jest zupełnie pusto. Mieszkańcy i ich goście zostawiają samochody gdzie indziej. Po co to ograniczenie do 15 minut przez cały dzień?
Przypomnijmy, że w tej sprawie mieszkańców zbulwersowała jeszcze jedna sprawa – nieprzyjemna rozmowa ze starostą Józefem Reszke, który nie potrafił spokojnie przedstawić swoich argumentów. Jak nam opowiadali mieszkańcy, starosta potraktował nas niegrzecznie, wręcz ostro. Zdaniem właścicieli posesji na ul. Sikorskiego, starosta Reszke ich obraził, nazywając „mściwymi katolikami” . Redakcja Pulsu zapytała się wówczas starosty o to zdarzenie. Józef Reszke nie zaprzeczył, że tak właśnie zwrócił się do mieszkańców, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania. Czy – zdaniem J. Reszke – mściwość to charakterystyczna cecha katolików?
Czy takie jest nastawienie lokalnej Platformy Obywatelskiej, której Józef Reszke przewodniczy?