Skatował córkę
W mieszkaniu w budynku wielorodzinnym w Rumi 37-letni Remigiusz U. skatował swoją 3,5 letnią córkę Lenę. Jej matka była w tym czasie w pracy, a mała Lenka była pod opieką ojca, który od powrotu z Anglii nie pracował i opiekował się córką.
Mieszkańców jednego z domów w Rumi poirytowała głośna muzyka, dobiegająca z jednego z mieszkań. Rumscy policjanci po otrzymaniu zgłoszenia, udali się pod wskazany adres i po wejściu przez balkon do mieszkania zobaczyli widok mrożący krew w żyłach. Na podłodze leżała mała dziewczynka z wyraźnymi śladami pobicia, z zakrwawioną i opuchniętą głową. Natychmiast trafiła do wejherowskiego Szpitala Specjalistycznego, gdzie chirurg stwierdził m.in. stłuczenia mózgu, pęknięcie kości skroniowej czaszki oraz liczne siniaki. W jego ocenie nie jest możliwe, aby takie obrażenia powstały w wyniku upadku na podłogę.
Policjanci zatrzymali ojca, u którego stwierdzili ponad 2 promile alkoholu.
Okazało się, że dziewczynka była pod opieką 37-letniego pijanego ojca, bo matka była w tym czasie w pracy.
Remigiusz U. został zatrzymany, ale zeznania mógł złożyć dopiero po wytrzeźwieniu.
Mieszkańcy bloku twierdzą, że mężczyzna przed przyjazdem policjantów był przed blokiem. Zachowywał się agresywnie w stosunku do sąsiada, który wyszedł na spacer z psem, a chwilę wcześniej skakał po samochodach. Gdy sąsiedzi dowiedziedzieli się o pobiciu małej Lenki, byli zaskoczeni i zszokowani, bo rodzina uchodziła za spokojną. Mężczyzna zachowywał się zwyczajnie, z córką chodził na spacery i na plac zabaw.
Tymczasem zdaniem policji Lenka została pobita przez własnego ojca, który w prokuraturze w Wejherowie usłyszał zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Podejrzany o pobicie dziecka ojciec, decyzją sądu został już zatrzymany tymczasowo na 3 miesiące. Mężczyźnie grozi 10 lat więzienia.
Sąd Rejonowy w Wejherowie zdecydował, że zamiast w zwykłym areszcie będzie przebywał na strzeżonym oddziale Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. W zakładzie zostanie zbadany przez biegłych. Niektóre zeznania oraz zachowania podejrzanego wskazują na to, że mężczyzna może mieć jakieś zaburzenia.
Na razie nie przyznał się do bestialskiego pobicia i w pierwszych zeznaniach próbował obarczyć winą nieokreślone osoby, a potem, że kazały mu to zrobić demony.
Śledczy weryfikują wszystkie informacje.
Dziewczynka jest w ciężkim stanie, ale stabilnym i kontaktowym. Powoli wraca do zdrowia. Nad małą Lenka czuwają lekarze i jej matka.
Niestety, to kolejne zdarzenie, w którym z winy dorosłego ucierpiało dziecko.