18 metrów wysokości, 10 metrów głębokości i 11 metrów szerokości; 120 figur stałych i ruchomych, 27 silników 12 V; 70 żarówek typu led, 8 kg wkrętów, 25 kg papieru i 210 m przewodów elektrycznych – to liczby, określające imponującą ruchomą szopkę we franciszkańskim kościele św. Anny. Kto jeszcze nie widział, niech spieszy do wejherowskiego klasztoru, bo tradycyjny żłóbek można oglądać jak zwykle do 2 lutego.

Pierwsza fotografia żłóbka w klasztorze o.o. Franciszkanów w Wejherowie pochodzi z 1948 roku. Jednak w kronikach zapiski o budowie żłobka pojawiają się już dwa lata wcześniej. W następnych latach można znaleźć informacje m.in. o jego głównym budowniczym panu Falkusie, który przyjeżdżał aż z …Katowic. U jego boku szkolił się inny wieloletni budowniczy Manfred Hartwig. W ekipie był m.in. Alfons Pionk – specjalista od elementów ruchomych, które pojawiły się w 1966 r. W 1974 r. żłóbek wzbogacono o miniaturową kolejkę elektryczną. Po roku 2000 r. kupowano nowe figury, ale też odnawiano stare, w czym zasłużył się zwłaszcza Stanisław Nastały.
Od 17 lat głównym budowniczym i pomysłodawcą jest pan Tomasz. Razem z nim żłóbek tworzy grupa wspaniałych utalentowanych ludzi, którzy poświęcają swój czas, byśmy mogli podziwiać to imponujący żłóbek. Są wśród nich panowie: Paweł, Radosław, Szymon, Andrzej, Damian i jego synowie, Jacek, Andrzej, Patryk, Kacper oraz Mieczysław, Stanisław, Edwardz i Bartosz.
Pomagają panie: Iwona, Leokadia, Cecylia i Regina wykonując prace krawieckie; pan Kazimierz z Gniewowa dostarczjący materiały oraz państwo Barbara i Ryszard ze szkółki roślin w tej samej wsi.
Od kilkunastu lat do budowy żłóbka wykorzystuje się około 120 figur drewnianych, gipsowych, z masy żywicznej i plastiku oraz inne elementy.
W imieniu mieszkańców i przyjeżdżających do Wejherowa gości możemy tylko podziękować budowniczym, a także ojcom Franciszkanom za coroczne wspaniałe wrażenia, których żłóbek dostarcza nie tylko dzieciom.