Prywatne hobby za państwowe pieniądze

Czym partyjny działacz Marcin Bulczak zajmuje się w państwowej spółce za 20 tys. zł miesięcznie?

Działacz i wejherowski radny Platformy Obywatelskiej Marcin Bulczak został od 1.10.2024 r. zatrudniony na intratnej państwowej posadzie za 20 tys. zł miesięcznie, jako członek Zarządu spółki Skarbu Państwa – Pomorskie Hurtowe Centrum Rolno-Spożywczego S.A. w Gdańsku (Rënk). Zaraz po zatrudnieniu, już 8.11.2024 r. dostał dodatkowo od państwowej spółki 13,5 tys. zł dofinansowania i rozpoczął studia menedżerskie MBA. Jakie miał zatem przygotowanie, doświadczenie i kwalifikacje (czy w ogóle miał?) do pracy w Zarządzie, skoro zaraz po jej rozpoczęciu musiał iść na studia dla menedżerów? Czy już nie ma lepszych kandydatów do Zarządu? Czy to może tylko z partyjnego nadania!? Poza tym, nie wiadomo czym w ogóle zajmuje się M. Bulczak w spółce. Zasadne jest również pytanie, czy za pieniądze państwowej spółki finansowane jest prywatne hobby M. Bulczaka?

 

M. Bulczak pochwalił się studiami na swoim Facebooku, ale kolejny raz – zgodnie chyba z osobliwie rozumianą przez siebie zasadą przejrzyści i uczciwości wobec społeczeństwa – „zapomniał” napisać istotne „szczegóły”, tym razem kto za to płaci.

Po co studia z dyplomacji?

Kuriozalny jest fakt, że są to studia MBA z …dyplomacji. Zadaliśmy pytania i spółka nie potrafiła uzasadnić, jaki związek ma dyplomacja z pracą M. Bulczaka w Zarządzie spółki, zajmującej się wynajmem powierzchni pod hurtowy handel owocami, warzywami i kwiatami?
Po co M. Bulczakowi studia z dyplomacji, za które płaci przecież spółka, do tej pracy? Czy może handel przysłowiową pietruszką w Rënk-u będzie się teraz odbywał zgodnie z protokołem dyplomatycznym?
Brak uzasadnienia skłania do pytania: czy za pieniądze państwowej spółki finansowane jest prywatne hobby M. Bulczaka? Może mieć hobby i studiować co chce, ale niech sam za to płaci (zwłaszcza, że bardzo dużo zarabia). Zero skrupułów, zero poszanowania dla pieniędzy państwowej spółki.

Kto ma takie przywileje?

Marcin Bulczak otrzymał samochód służbowy do dyspozycji – SUV marki Hyundai Tucson 1.6 Platinum, który w zależności od wersji i wyposażenia kosztuje 120-150 tys. zł. A do tego co miesiąc M. Bulczak dostaje nawet aż 2 500 zł na paliwo, mimo że spółka Rënk prowadzi działalność wyłącznie w Gdańsku. I jeszcze co miesiąc dostaje do 250 zł na telefon.

 

Czy to partyjna synekura i ciepła posadka?

Skandaliczny jest fakt, że spółka Rënk nie potrafi wytłumaczyć, jakie dokładnie obowiązki i konkretne zadania ma członek jej Zarządu Marcin Bulczak? Pytaliśmy o to 2 razy i uzyskaliśmy jedynie odpowiedzi, że wykonuje obowiązki zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych i Statutem Spółki. To jest oczywiste i inaczej być przecież nie może, ale te informacje są bardzo ogólne. Czy nikt nie wie (albo boi się przyznać) czym konkretnie zajmuje się M. Bulczak? Nad czym tak podobno „ciężko” pracuje? Czy są to np. inwestycje, umowy z dzierżawcami czy może działalność operacyjna, itd.? Podobnie nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytanie: co konkretnie uzasadniało zatrudnienie dodatkowego członka Zarządu, czyli M. Bulczaka, skoro takiego stanowiska nie było w spółce od 16 lat?
Brak odpowiedzi nasuwa pytanie: czy to może partyjna synekura, ciepła posadka bez specjalnych obowiązków dla M. Bulczaka załatwiona przez partię dla swojego działacza?

 

Duże zainteresowanie skandaliczną sprawą

O kontrowersjach, związanych z zatrudnieniem partyjnego działacza i radnego M. Bulczka w państwowej spółce za rządów jego partii napisaliśmy na Facebooku Pulsu 6.11.2024 (w wydaniu gazetowym 07.11).
Prawie 1000 reakcji, ponad 300 komentarzy i ponad 200 udostępnień świadczy o tym, że temat spotkał się z ogromnym zainteresowaniem i odzewem naszych Czytelników. Bardzo dużo osób uważa sprawę za bulwersującą i skandaliczną.
Zadawaliśmy też spółce pytania. Odpowiedzi, a często ich brak, opisaliśmy w niniejszym artykule.

 

 

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.