Meble z naturalnych surowców

Wysokiej jakości krzesła, stoły i komody, wykonane z naturalnych surowców to wizytówka firmy „Miro”. Jej współwłaściciel, mistrz stolarstwa Mirosław Richert jest producentem mebli od ponad 20 lat, a jeszcze dłużej jest członkiem Cechu Rzemiosł w Wejherowie.

Mirosław Richert, producent mebli pod szyldem „Miro”
Mirosław Richert, producent mebli pod szyldem „Miro”

Duży zakład produkcyjny znajduje się obecnie w Kochanowie, w gminie Luzino, ale jego właściciel mieszka od dziecka w Wejherowie, w którym wcześniej produkował meble. Jeszcze wcześniej pan Mirosław uczył się meblarskiego fachu m.in. w Gościcińskiej Fabryce Mebli, gdzie pracował w modelarni.  W tym dziale powstawały prototypy mebli, które następnie były wdrażane do produkcji.

Nowoczesny zakład
W 1981 roku M. Richert zdobył dyplom i tytuł mistrza, a w 1992 roku rozpoczął własną działalność. Od 2006 roku działa spółka jawna „MIRO Mirosław Richert i Wspólnicy”.
Produkcję przeniesiono z Wejherowa do Kochanowa, gdzie powstała nowoczesna hala, magazyn i biura. Chociaż powstające tam stoły, krzesła i komody trafiają do sklepów w Trójmieście, w Warszawie oraz innych miastach północnej i centralnej Polski, można je kupić także w Kochanowie. Klienci mogą skorzystać z wzorów w katalogu albo złożyć indywidualne zamówienia.
– Mamy bardzo nowoczesny zakład z niezbędnym parkiem maszynowym, spełniamy wymogi związane z ochroną środowiska, bezpieczeństwem pracy i inne – mówi Mirosław Richert. – Krótko mówiąc, jesteśmy przygotowani do produkcji mebli wysokiej jakości.

Niekorzystne zmiany
M. Richert ubolewa nad tym, że w ostatnich latach rynek jest zalewany tańszymi importowanymi wyrobami, wyglądającymi dobrze tylko na początku. Żywot takich mebli jest krótki, ale klienci często wybierają je ze względu na niskie ceny, co jest zrozumiałe.
– To dla mnie i innych rodzimych producentów niekorzystne zjawisko, ale na szczęście jest wielu zwolenników mebli wykonanych z dobrych i wytrzymałych materiałów. Rzemieślnicy, tacy jak ja, biorą pełną odpowiedzialność za swoje wyroby.

Naturalne surowce
Co wyróżnia meble ze znakiem firmowym „Miro”? Jak informuje ich producent, są wykonane z naturalnych surowców.
Montowane w rozsuwanych stołach i komodach prowadnice pozwalają na używanie mebli bez wysiłku i służą przez długie lata.
– Wyznaję zasadę, że mebel który wyjeżdża z zakładu nie ma prawa do nas wrócić – mówi właściciel firmy MIRO. – Reklamacje zdarzają się wyłącznie z powodu uszkodzeń mechanicznych.

Kot na stole
Oprócz typowych uszkodzeń, takich jak uderzenia, zdarzają się nietypowe. Bywały zgłoszenia o zniszczeniu lakierowanego stołu, ponieważ blat służył właścicielce jako deska do prasowania. Innym razem blat porysował kot, który na stole ostrzył sobie pazurki. W tej sytuacji nawet serweta nie ochroniła nawierzchni stołu.
– W ramach renowacji można usunąć takie zniszczenia, ale nie zawsze – mówi producent mebli. – Bywa, że ich właściciele stosują środki do nabłyszczania lub do zabezpieczania mebli przed kurzem. Dostępne w sklepach preparaty zawierają tłuszcz, który wnika w powierzchnię i uniemożliwia jej ponowne polakierowanie.

Szkolenia i egzaminy
W firmie „Miro” zatrudnionych jest obecnie ok. 25 osób, chociaż 20 lat temu, kiedy zakład stolarski funkcjonował w Wejherowie, na dwie zmiany pracowało w nim ok. 50 osób.
– Zapotrzebowanie na meble było większe, ponieważ nie było jeszcze dużych marketów meblowych z wyrobami z importu – wyjaśnia pan Mirosław.
Przedsiębiorca przyznaje, że na co dzień nie ma zbyt wiele czasu na działalność w Powiatowym Cechu Rzemiosł, Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Związku Pracodawców w Wejherowie, ale uważa, że organizacja rzemieślnicza jest bardzo potrzebna. Przede wszystkim ze względu na prowadzone szkolenia zawodowe.
Mirosław Richert jest członkiem Komisji Egzaminacyjnej podczas egzaminów cechowych na czeladników i mistrzów.

Relaks w plenerze
Wejherowianin z kaszubskimi korzeniami i silnymi tradycjami rodzinnymi, jest ojcem trzech dorosłych córek i dziadkiem dwójki wnucząt. W wolnych chwilach, niezależnie od pory roku, lubi spacerować po lesie, w pobliżu którego mieszka, a także wyjeżdżać nad morze lub nad jezioro.
– Najlepiej odpoczywam w plenerze, w otoczeniu przyrody. Wielka szkoda, że jest ona niszczona i zaśmiecana przez ludzi – mówi z żalem Mirosław Richert.
Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.