Wkurzony przedsiębiorca – Bartosz Szmajchel

Bartosz Szmajchel, sekretarz regionu Polska 2050 Szymona Hołowni, kandyduje do parlamentu z okręgu 26, w tym z powiatu wejherowskiego. Sprawdzamy jakimi sprawami chce się zająć i jak zadbać o nasz powiat i miasto.

 

– Przedstawia się Pan jako „wkurzony przedsiębiorca”. Dlaczego właśnie tak?
– Bo jestem wkurzonym przedsiębiorcą. Widziałem przez lata degradację małych firm, indywidualnych działalności, rzemieślników. Rozmawiam z księgową, która mówi mi, że klienci coraz częściej jej rotują – pojawiają się, ledwo zipią i znikają. Dobija ich wzrost kosztów, nowe podatki, rabunkowa gospodarka urzędów skarbowych, które mają za zadanie złupić podatnika teraz, a nie zastanawiają się nad tym, żeby ten podatnik się rozwijał i płacił podatki przez lata i dekady. Rozmawiam z samorządowcami, widzę co się dzieje, jak rząd podbiera kasę i wszystkich nas powoli gotuje na wolnym ogniu jak żabę. Pan by się nie wkurzył?
– Wszyscy to czują, ale teraz trwa kampania wyborcza. To czas kiedy kandydaci na posłów wyruszają w teren, ale jeśli uzyskają mandat – przeprowadzą się do Warszawy. Czy tam, w stolicy, dalej będzie Pan pracować dla Wejherowa i powiatu?
– Naturalnie. Każdy to Panu oczywiście powie, ale u nas za tym idą czyny, a przykład idzie z góry. Polska 2050 Szymona Hołowni nie jest partią warszawską, a sam Szymon pochodzi przecież z Podlasia. Wyróżnia się na tle innych liderów właśnie tym, że tam, skąd pochodzi – tam startuje i reprezentuje nie partię, a swoich ludzi. Dla przykładu – torunianin Mentzen startuje z Warszawy. Gdańszczanin Tusk – też z Warszawy. Warszawiak Kaczyński uciekł do Kielc, warszawiak Czarzasty startuje zaś z Katowic. Każdy miał swoje powody, ale u nas to jest najważniejsze: idziesz do Sejmu, to reprezentujesz swoich ludzi, swój region i dla niego pracujesz.
– Dlaczego nie idzie Pan więc do samorządu?
– Są ludzie z powołaniem do samorządu i są ludzie z powołaniem do parlamentu. Choćby się nam to nie podobało – wiele ważnych decyzji dotyczących regionu będzie zapadać w Warszawie. Od uchwalania prawa, mającego wpływ na budżet gmin i powiatu, po centralne zarządzanie projektami komunikacyjnymi, edukacyjnymi, polityki wobec środowiska, rolnictwa czy też turystyki – to często po prostu przychodzi z góry. Nie uciekniemy od tego, więc trzeba po prostu dbać o to, żeby byli tam ludzie, którzy pamiętają, kogo reprezentują. Dzięki temu nie tylko obywatele, ale i władze powiatu, gminy, samorządowcy mają kogoś tam w Warszawie, z którym można współpracować, a nie walczyć, ze szkodą tak dla samorządu, jak i kraju.
– Czy władze centralne nie są naturalną konkurencją dla samorządu?
– Dziś tak jest, ale może być inaczej. Dziś sytuacja jest taka, że gminy i powiaty mają niewielką samodzielność finansową, u nas w regionie nie przekracza to 50%, a często dużo mniej. W Wejherowie i gminach w powiecie dzięki skutecznej polityce samorządowców, jest lepiej niż w wielu innych samorządach, ale to wcale nie znaczy, że zły wpływ Warszawy jest niewidoczny. Ministrowie zlecają zadania w dół, nakazując samorządom ich realizowanie, często jednak nie dając pieniędzy i tym samym zmuszają wójtów, starostów i prezydentów do szukania środków. Za to przedstawiciele rządu chętnie fotografują się z dwumetrowym czekiem, opiewającym często na niewielkie kwoty, po które samorząd musi pokornie wyciągnąć ręce i podziękować. To nie powinno tak wyglądać, te pieniądze się po prostu miastu, gminie czy powiatowi należą, bo to region je wypracowuje dla Polski.
– A czemu tak jest?
– Państwo się zadłuża, a rząd przerzuca rosnący dług na samorządy, bo tak jest im najłatwiej. Obniżono dochody z PIT dla gmin i powiatów, przekierowując je z regionów wprost do budżetu centralnego. Ponadto, bezsensowna wojna z Unią Europejską o pietruszkę, odebrała miliardy z funduszy europejskich, w wielu miejscach realnie paraliżując rozwój. Te środki trzeba odblokować, środki z PIT dla samorządów trzeba przywrócić tak, aby gminy i powiaty mogły finansować się same, a nie żyły z dotacji zależnych od widzimisię poszczególnych ministrów czy wojewody. Do tego właśnie dążę ja osobiście, jak i cała Polska 2050 Szymona Hołowni w partnerstwie z Polskim Stronnictwem Ludowym.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.