69. rocznica Marszu Śmierci

Gdy w styczniu 1945 roku wojska radzieckie zbliżały się do Elbląga, gauleiter Albert Forster zarządził ewakuację obozu koncentracyjnego Stutthof. Tysiące więźniów, a wśród nich mieszkańcy Wejherowa i powiatu wejherowskiego, wyruszyło w drogę 25 stycznia, o szóstej rano. Pod silną eskortą esesmanów szli pieszo w mroźne zimowe dni do odległego o 140 kilometrów Lęborka. Droga prowadziła przez Cedry Wielkie, Pruszcz, Straszyn, Łapino, Kolbudy, Żukowo, Przodkowo, Luzino i Godętowo, a więc m.in. przez powiat wejherowski.
O Marszu Śmierci, w 69. rocznicę ewakuacji więźniów Stutthofu, opowiada Regina Osowicka, pisarka i dziennikarka.

Mogiła więźniów Stutthofu  z Marszu Śmierci na Wejherowskich Powązkach.
Mogiła więźniów Stutthofu z Marszu Śmierci na Wejherowskich Powązkach.

– Więźniów prowadzono w kolumnach po 1000-1600 osób – mówi Regina Osowicka. –  Przed wymarszem rozdano 500 g chleba i 120 g margaryny, a przydzielane porcje jedzenia były, jak się można domyślać bardzo skromne.

ŚMIERĆ W DRODZE
Ludzie codziennie pokonywali po 20 kilometrów, idąc w głębokim śniegu i przy 20-stopniowym mrozie.
Na noc więźniów zamykano w stodołach lub kościołach. Ci, którzy nie mogli samodzielnie iść, byli natychmiast rozstrzeliwani.
Katorżnicza wędrówka trwała jedenaście dni.

ŚMIERĆ W OBOZIE
Gdy więźniowie dotarli na miejsce, zostali rozlokowani w obozach ewakuacyjnych w Gęsi koło Lęborka, a także w Rybnie, które znajduje się w naszym powiecie, w gminieGniewino.
– Warunki były tragiczne.Ludzie przebywali w barakach bez wody, ogrzewania i kanalizacji – informuje Regina Osowicka. – Szerzyły się choroby, zwłaszcza biegunka i tyfus.
Każdy więzień dostawał kromkę chleba na tydzień i pół litra wodnistej zupy dziennie. Nic więć dziwnego, że śmierć zbierała swoje żniwo.
Jak przypomina Regina Osowicka, mieszkańcy okolicznych wsi starali sie pomóc więźniom. Pomagali też wejherowianie. Grupa wejherowskich dziewcząt zorganizowała akcję pomocy więźniom i gromadziła żywność w domach Cieślickich, Piepków, Sekułów, Pellowskich, Radtków, Gussmanów, aby przemycać ją do obozów.
Gdy w marcu 1945 roku wojska radzieckie rozpoczęły atak na Lębork, hitlerowcy rozpoczęli dalszą ewakuację. Część więźniów wyruszyła z Gęsi i Krępy Kaszubskiej do Wejherowa, gdzie została osadzona w więzieniu.

Wejherowianie w 1947 roku w obozie Stutthof, przed stertą butów zabitych tam więźniów. Są tam m.in.: Bernard Szczęsny i Tadeusz Opatowiecki, a najwyższy jest Franciszek Skierski. To zdjęcie, podobnie jak prezentowane obok fotografie  uczestników Marszu Śmierci zamieszkałych później w Wejherowie, pochodzą ze zbiorów Reginy Osowickiej.
Wejherowianie w 1947 roku w obozie Stutthof, przed stertą butów zabitych tam więźniów. Są tam m.in.: Bernard Szczęsny i Tadeusz Opatowiecki, a najwyższy jest Franciszek Skierski. To zdjęcie, podobnie jak prezentowane obok fotografie uczestników Marszu Śmierci zamieszkałych później w Wejherowie, pochodzą ze zbiorów Reginy Osowickiej.

ŚMIERĆ U PROGU WOLNOŚCI
11 marca, w przeddzień wyzwolenia Wejherowa spod okupacji niemieckiej, w wejehrowskim więzieniu doszło do kolejnej tragedii. Z rąk esesmanow zginęło 18 więźniów. Jak to się stało?
– Wiedząc o zbliżającym się froncie, pilnujący więźniów  Niemcy uciekli, część więźniów również przeniosła się do miasta, ale wielu pozostało w murach więzienia – relacjonuje Regina Osowicka, która rozmawiała ze świadkami tego zdarzenia. –  Ponieważ odpoczywający po marszu więźniowie włamali się do magazynu  żywności i zdobyli coś do jedzenia, zaczęli gotować strawę nad ogniskiem na dziedzińcu więzienia.
W nocy z 11 na 12 marca do więzienia wdarło się kilku esesmanów, którzy ukrywali się w lesie. Oni również chcieli zdobyć pożywienie. Kiedy zobaczyli setki więźniów na dziedzińcu wpadli w panikę i zaczęli strzelać, zabijając 18 mężczyzn i raniąc wiele innych osób.  
Zbiorowa mogiła ofiar tego tragicznego incydentu znajduje się na Wejherowskich Powązkach, czyli na starym cmentarzu przy ul. 3 Maja.

ZOSTALI W WEJHEROWIE
Po zakończeniu wojny wielu więźniów Stutthofu i uczestników Marszu Śmierci osiedliło się w Wejherowie.  Resztę życia spędził tu m.in. Bernard Szczęsny – pierwszy powojenny burmistrz, Tadeusz Opatowiecki – sekretarz burmistrza, Michał Swojczyk – były szef Biura Informacji i Propagandy Związku Walki Zbrojnej obwodu grodzieńskiego.
Uczestnikiem Marszu Śmierci był aktor i reżyser Wacław Zastrzeżyński (urodzony w Wilnie w 1900 r.), znany z roli sekretarza Szczuki w filmie „Popiół i diament” A. Wajdy. W Wejherowie był on kierownikiem magazynu mebli poniemieckich, mieszczącego się w sali gimnastycznej SP nr 4 (Gamail). Pracował w teatrach w Gdyni, potem a w Katowicach, gdzie zmarł w 1959 r.
W marszu szedł także Michał Isajewicz ps. „Miś”, akowiec i uczestnik zamachu na Franza Kutscherę, dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski. Michał Isajewicz po wojnie pracował w Starostwie w Wejherowie.  
Na trasie marszu rozstrzelany został Jan Rudowski ps. „Czarny”, ziemianin z powiatu rypińskiego, poseł na Sejm III kadencji, senator IV kadencji, prezes aeroklubu warszawskiego. W Wejherowie poszukiwała go córka.
Wśród więźniów, którzy doszli w Wejherowa był także wybitny zootechnik, prof. SGGW Jan Rostafiński, członek Polskiej Akademii Umiejętności i Międzynarodowego Instytutu Rolnictwa w Rzymie.
Redaktor Osowicka wspomina też kobiety, które szły w Marszu Śmierci w oddzielnych, ale niewiele lepiej traktowanych kolumnach kobiecych. Szły tam m.in.: Helena Bach i Gertruda Makurat z Wejherowa, Anna i Jadwiga Piask z Pobłocia, Jadwiga Dampc z Zelewa, Stanisława Kurkowska z Lini, Elżbieta Macholl z Gowina, Anna Ziemann-Thiel z Kochanowa.
– Byli więźniowie obozu w Stutthofie, podobnie jak inni więźniowie obozów koncentracyjnych przywołują słowa poety: „Los nasz dla was przestrogą ma być – nie legendą. Jeśli ludzie zamilkną, głazy wołać będą” – mówi Regina Osowicka. – Ten cytat pochodzi z wiersza Franciszka Fenikowskiego „Żałoba”.
AK.

Bernard Szczęsny.
Bernard Szczęsny.

Bolesław Słomczewski.
Bolesław Słomczewski.

Michał Swojczyk.
Michał Swojczyk.

Tadeusz Opatowiecki.
Tadeusz Opatowiecki.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.