Pożegnanie artysty

Jestem twórcą ludowym, czuję się wolny - mówił Andrzej Arendt

W ub. tygodniu mieszkańcy Wejherowa, powiatu wejherowskiego i innych zakątków Pomorza pożegnali Andrzeja Arendta, wejherowianina, utalentowanego artystę, rzeźbiarza, grafika, animatora regionalnej kultury i pedagoga. Znany i lubiany przez współpracowników, przez innych twórców oraz młodzież, którą wprowadzał w świat rzeźby, Andrzej Arendt był człowiekiem życzliwym i skromnym. Pozostawił po sobie rzeźby, pomniki, figury, tablice pamiątkowe i inne dzieła, ale przede wszystkim pozostawił w nas piękne wspomnienia o Nim i jego twórczości.

 

Jaki był Andrzej Arendt? Pięknie i ciekawie opowiada o Nim film dokumentalny w reżyserii i wg scenariusza Daniela Zaputowicza, otwierający cykl „Stolemowie kaszubscy”, zrealizowany przez Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. Film można obejrzeć w internecie na YouTube (gorąco polecam!), a Muzeum wspomina wejherowskiego twórcę w mediach społecznościowych, gdzie m.in. czytamy: Andrzej Arendt był artystą inspirującym się tradycyjną kaszubską sztuką ludową. Urodził się 4 kwietnia 1953 r. w Wejherowie. Pierwszym etapem jego artystycznej edukacji była nauka pod bacznym okiem znanej regionalistki i artystki zajmującej się kaszubską sztuką ludową – Otylii Szczukowskiej (1900-1974), która założyła w 1967 r. nieformalną szkółkę rzeźbiarską skupiającą utalentowaną młodzież. Jej silny wpływ ukształtował dalszą drogę artystyczną twórcy, który pozostał wierny swej mistrzyni i mentorce. W 1981 r. rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku na wydziale kształcenia artystycznego. Jego talent został zauważony przez Izabelę Trojanowską, wybitną dziennikarkę (…), która zwracała uwagę na urzekającą prostotę jego prac.”
Należy do nich m.in.rzeźba Ojca Świętego Jana Pawła II, stojąca na dziedzińcu kościoła klasztornego św. Anny w Wejherowie oraz pomnik bł. Siostry Alicji Kotowskiej w Lesie Piaśnickim. W Piaśnicy można też oglądać rzeźbę Chrystusa Frasobliwego autorstwa A. Arendta, który był współtwórcą Ołtarza Papieskiego na hipodromie w Sopocie z 1999 roku (wykonał ponad 2-metrowe rzeźby: św. Franciszka i św. Ottona).
Andrzej Arendt należał do najbardziej uznanych na Kaszubach grafików. Był ilustratorem wielu tomików wierszy (m. in. Stanisława Janke, Henryka Józefczyka, Adama Kleina) oraz autorem licznych okładek książek, grafik okazjonalnych oraz zanikających już dzisiaj ex-librisów. Jego ulubionymi technikami graficznymi były: drzeworyt i linoryt.
Wielokrotnie nagradzany i odznaczany, w rodzinnym Wejherowie pełnił ważne funkcje – dyrektora Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Wejherowie, a w latach 1998-2004 – prezesa oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Podczas benefisu z okazji 50-lecia pracy twórczej w listopadzie 2017 r. Andrzej Arendt powiedział o sobie m.in.: – Jestem twórcą ludowym i czuję się nim. A to, że ukończyłem Wyższą Szkołę Plastyczną, nic nie zmienia. Dzięki temu, że jestem twórcą ludowym, czuję się wolny. Nie obowiązują mnie reguły, których jako artysta z dyplomem powinienem się trzymać. Artysta powinien robić to, co sprawia mu przyjemność w procesie tworzenia. Jeżeli chcę coś wyrazić, to musi być moje. Za krótko jesteśmy na tej ziemi, żeby się ograniczać.
Od kilku lat rzeźbiarz zmagał się z poważną chorobą, a mimo to nie zwalniał tempa pracy twórczej.
Pełnił w życiu jeszcze jedną ważną funkcję, którą tak jak pozostałe spełniał bardzo dobrze. Był troskliwym mężem, ojcem i dziadkiem.
Pozostaje wielki żal i smutek, zwłaszcza że Andrzej, którego miałam szczęście znać osobiście był człowiekiem ciepłym i bardzo sympatycznym.
W bólu łączymy się z Rodziną Zmarłego. Droga Jolu, szczere wyrazy współczucia.
Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Loading...