Morskie opowieści w życiu i na obrazach
W Wejherowie, do którego przeprowadził się z Trójmiasta, Tadeusz Podgórski mieszka z żoną od 36 lat. Polubił nasze miasto tym bardziej, że jest ono atrakcyjne dla każdego malarza. Pełno tu urokliwych miejsc, które można przenieść na płótno lub na papier. Jednak tematem, który króluje na obrazach pana Tadeusza jest morze, statki i okręty.
Przygoda z malowaniem zaczęła się w 1981 roku, kiedy Tadeusz Podgórski przeszedł na emeryturę. Wcześniej przez 40 lat służył w Marynarce Wojennej, m.in. jako oficer sygnałowy 7 Dywizji Niszczycieli. Do 1975 roku pływał na nieistniejących już okrętach: ORP „Burza” i ORP „Wicher” II. Służbę zakończył w stopniu komandora porucznika.
Ciężka praca i ciekawe rejsy
– Praca na okrętach i w Marynarce Wojennej była trudna i odpowiedzialna, wiadomo rygor, regulamin i dyscyplina dawały się nie raz we znaki, ale mieliśmy możliwość i okazję do zagranicznych wyjazdów – wspomina pan Tadeusz. – Do Gdyni od czasu do czasu przybywały z wizytą okręty innych państw, a potem my udawaliśmy się na rewizytę. Dzięki temu w czasach, kiedy trudno było o zagraniczną podróż, jako oficer na ORP „Wicher” miałem okazję odwiedzić Francję, Anglię Szwecję, Norwegię, Niemcy, a nawet Rosję.
Spod Tarnowa do Gdyni
Pan Podgórski pochodzi z miejscowości Łowczówek-Pleśna koło Tarnowa w Małopolsce, blisko granicy z województwem podkarpackim. Jako bardzo młody człowiek w 1948 roku zgłosił się do Marynarki Wojennej do Gdyni (niestety nie został przyjęty do wymarzonego lotnictwa), ale kontakty z tym miastem miał dużo wcześniej. Jako kilkuletni chłopiec przyjechał nad morze ze swoim ojcem, latem 1939 roku.
– Mój ojciec był kolejarzem, korzystaliśmy więc z bezpłatnych przejazdów. Tata zabierał mnie i kilkoro innych dzieci z sąsiedztwa lub z rodziny na wycieczki do Lwowa, do Warszawy lub do Gdyni, która była dumą Polaków i oczkiem w głowie naszej rodziny – wyjaśnia pan Tadeusz. – W sierpniu 1939 roku byłem z tatą w Gdyni i widziałem, jak statek MS „Piłsudski” – jeden z dwóch najpiękniejszych transatlantyków II Rzeczpospolitej (drugim był bliźniaczy MS „Batory” – dop. red.) wypływa w rejs. Pożegnał wtedy na zawsze macierzysty port, ponieważ już nigdy nie wrócił do kraju. W listopadzie 1939 roku ten wspaniały statek pasażerski zatonął. Pamiętam też, że port wojenny na Oksywiu był zamknięty i niedostępny, a wszyscy zdawali sobie sprawę z nieuchronnego wybuchu wojny.
Nie tylko marynista
Malowaniem pan Tadeusz zajął się późno, idąc w ślady malujących już dwóch braci, ale ta pasja wypełniła życie emeryta. Pan Tadeusz najchętniej maluje morze i statki. Po latach namalował m.in. statek MS „Piłsudski”, zapamiętany z dzieciństwa, a także okręt wojenny „Dzik”.
Na obrazach, eksponowanych m.in. w wejherowskim mieszkaniu można zobaczyć piękne żaglowce na wzburzonych falach, ale także pejzaże, kwiaty i różne obiekty, na przykład kaplice Kalwarii Wejherowskiej.
W Wejherowie pan Tadeusz nie tylko rozwinął swój talent, ale też zaangażował się w życie artystyczne. Razem z kilkoma innymi malarzami, a zwłaszcza z pomysłodawcą Tadeuszem Trockim w 1981 roku założył Klub Plastyków przy wejherowskim oddziale Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego (istniejący do 2006 r.), a także koło Zrzeszenia Marynistów Polskich w Wejherowie.
Plenery i wystawy
– Dzięki tego rodzaju działalności mogłem wyjeżdżać na plenery, które są bardzo kształcące – mówi Tadeusz Pogórski. – Podczas wyjazdów malujemy i wymieniamy się doświadczeniami. Cenne wskazówki kolegów sprawiły, że mogłem rozwijać moje umiejętności. Poza tym plenery są okazją do integracji środowiska i poznawania ciekawych ludzi.
Wejherowski malarz był autorem lub współautorem wielu wystaw. Jak wspomina, co roku w Wejherowskim Centrum Kultury organizowano marynistyczne wystawy z okazji Święta Morza, na których prezentowane były prace Tadeusza Podgórskiego.
Obraz w prezencie
– Czułem się doceniony, cieszyłem się ze wsparcia władz miasta. Prezydent Wejherowa Krzysztof Hildebrandt co roku gościł na tych i innych wystawach – mówi artysta. – Kiedy w Wejherowie występowali gościnnie znani aktorzy lub piosenkarze, na pamiątkę otrzymywali mój obraz, nawiązujący do tekstów piosenek. Inni goście, odwiedzający nasze miasto również często wyjeżdżali obdarowani obrazami z widokiem Kalwarii, rynku czy ratusza. Moje prace były prezentowane w oknie miejskiej biblioteki, funkcjonującej kiedyś na deptaku.
Ostatnia ekspozycja obrazów pana Tadeusza miała miejsce w 2005 roku w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej. Indywidualne i zbiorowe wystawy, na których można było oglądać obrazy Tadeusza Podgórskiego odbywały się także poza Wejherowem – w Gdyni, Słupsku, we Władysławowie, a także w Szwecji.
Pan Tadeusz nadal z przyjemnością maluje i cieszy się, że może zajmować się tym, co lubi najbardziej. Życzymy wejherowskiemu artyście dużo zdrowia i pogody ducha.
Anna Kuczmarska