Bardzo lubię malować Wejherowo

Rozmowa z TADEUSZEM TROCKIM, wejherowianinem, aktywnym członkiem Stowarzyszenia Plastyków im. S. Lewińskiego przy ZKP, miłośnikiem wypraw rowerowych i zimnych kąpieli.

 

– Wiem, że ma Pan wiele zainteresowań. Czy malowanie jest Pana największą pasją i najlepszym sposobem spędzania wolnego czasu?
– Z całą pewnością malowanie jest moją największa pasją, ale nie jedynym sposobem na spędzaniu wolnego czasu, którego mimo emerytury nie mam zbyt wiele. Jestem raczej zajętym człowiekiem.

– Kiedy zaczęło się Pana malowanie?
– Wszystko zaczęło się w dzieciństwie, dzięki mojej nauczycielce plastyki w Szkole Podstawowej nr 8, Alicji Marchlewskiej, która zachęcała uczniów do udziału w zajęciach kółka plastycznego. Zostałem laureatem konkursu plastycznego, co „dodało mi skrzydeł”. W 1980 roku zacząłem malować na płótnie i do dzisiaj rozwijam swoje umiejętności.

– Jaką techniką Pan maluje najczęściej?
– Głównie swoje obrazy maluje w technice olejnej, ale wykonuję także akwarele oraz prace w pastelu suchym. Był też krótki okres, kiedy zupełnie nieźle radziłem sobie z płaskorzeźbą.

– Pańskie prace były prezentowane na licznych wystawach.
– Owszem, w okresie ponad 40 lat mojego malowania było sporo wystaw zbiorowych i indywidualnych. Pierwsza moja wystawa odbyła się w 1986 r. w nieistniejącym już dzisiaj Domu Kultury Portowca w Gdyni. To było dla mnie niesamowite, wspaniałe przeżycie. Kolejne wystawy odbyły się m.in. w Domu Kultury Warszawa Praga, DK w Gdańsku, Malborku, w Fabryce Sztuk w Tczewie, w MDK w Jeleniej Górze, a także w MDK w Rumi oraz w wejherowskim WCK i Muzeum PiMK-P. Uczestniczyłem też w wielu plenerach malarskich na Kaszubach, Pomorzu i w całym kraju, w tym w plenerze międzynarodowym.

– Trudno się oprzeć wrażeniu, że lubi Pan swoje miasto, ponieważ jest ono głównym tematem obrazów. Często maluje pan ulice i zakątki Wejherowa, a zwłaszcza Kalwarię.
– Raczej trudno jest mi sobie wyobrazić abym mógł mieszkać gdzie indziej niż w Wejherowie. Miasto ma swój niepowtarzalny klimat, choćby z uwagi na architekturę oraz kalwarię. Zawsze uważałem, że kalwaria i miasto są nierozłączne. Bardzo lubię malować architekturę miasta i kapliczki. Ostatnio maluje obrazy na podstawie czarnobiałych zdjęć przedwojennego Wejherowa.

– Czy jest Pan wejherowianinem z kaszubskimi korzeniami?
– Jestem Kaszubą i wejherowianinem od „dziada pradziada”. Urodziłem się w Nanicach. Mój dziadek Augustyn ze strony ojca był przez wiele lat sołtysem wsi Nanice, zanim włączono ją w granice miasta Wejherowa.

– A propos kaszubskich korzeni, jest Pan aktywnym członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Czy zna pan język kaszubski?
– Tak, mówię biegle w języku kaszubskim, czytam trochę słabiej. Jako członek ZKP byłem założycielem Klubu Plastyków w ramach tej organizacji. Klub powstał w marcu 1998r. a ja przez 8 lat byłem jego prezesem. W 2007 r. Klub zmienił nazwę i siedzibę. Powstało wówczas Stowarzyszenie Plastyków im. Stefana Lewińskiego, działające w strukturze wejherowskiego oddziału ZKP, którego prezesem jest p. Teresa Uzdrowska. Brałem udział w tworzeniu stowarzyszenia, w którym działam.Staram się również aktywnie działać w Związku Artystów Plastyków, dokładnie Koła w Poznaniu, którego jestem członkiem.
– Mieszkańcy Wejherowa mieli okazję poznać artystów amatorów z ZKP podczas plenerów malarskich na wejherowskim rynku. Latem stawiają tam sztalugi, malują, prezentują swoje obrazy. Jest Pan zwykle wśród nich.
– Jestem pomysłodawcą tego wydarzenia i konsekwentnie realizuję coroczne warsztaty malarskie na wejherowskim rynku. Ich celem jest przybliżenie chętnym podstaw malowania oraz promowanie miasta wśród społeczeństwa i turystów. Spotykamy się na warsztatach od maja do września, na ogół dwa razy w tygodniu. W tym roku, jeżeli epidemia nam nie przeszkodzi, odbędzie się siódma edycja.

– Wśród Pana licznych zajęć i przedsięwzięć znalazło się tzw. morsowanie. Od kiedy zażywa Pan zimnych kąpieli w morzu lub jeziorze i dlaczego?
– Morsuję wraz z żoną od 2016 roku, a ponieważ w grupie jest raźniej, jesteśmy członkami Wejherowskiego Stowarzyszenia Morsów (Klub Miłośników Zimnych Kąpieli). Morsowanie wpływa na poprawę zdrowia, uodparnia organizm na chłód oraz usuwa monotonię i szarość okresu zimowego.

– Co jeszcze Pan lubi i robi dla zdrowia oraz dla przyjemności?
– Inną formą mojej aktywności fizycznej jest jazda na rowerze. Z przyjemnością korzystam z coraz większej ilości ścieżek rowerowych w naszym mieście, jak również z duktów leśnych. Od wielu lat, co najmniej od 8 wraz z kilkoma znajomymi cyklistami korzystamy z uroków południowej Szwecji w ramach ogólnopolskiej imprezy „Rowerowy potop” organizowanej przez Stena Line i AZS Gdańsk.
Podczas imprezy rowerowej w Szwecji staramy się promować Wejherowo poprzez zawieszanie flagi naszego miasta na rowerze. Spotyka się to z zainteresowaniem innych uczestników tej masowej imprezy.

– Korzysta Pan z emerytury, jak widać aktywnie, ale proszę przypomnieć, kim Pan jest z zawodu?
– Jestem policjantem, pracowałem w Wejherowie, Gdyni i Gdańsku. Dzisiaj jestem nie tylko emerytem, ale także szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem.

– Dziękuję za rozmowę.

Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.