Obszerny album pt. „Śladami Zbrodni. Przewodnik po miejscach komunistycznych represji 1944-1956”, wydanym w 2013 przez Instytut Pamięci Narodowej – Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zawiera informacje na temat siedzib urzędów bezpieczeństwa oraz więzień stalinowskich w Polsce. Wśród pomorskich katowni znajdujemy tam siedzibę UB w Wejherowie, przy ówczesnej ul. Marszałka M. Roli-Żymierskiego, dzisiejszej Kopernika. Okazuje się, że dwie sąsiadujące ze sobą kamienice na tej ulicy mają w swojej historii ponury epizod. Pisaliśmy o tym w „Pulsie” w marcu 2013 roku, tuż po ukazaniu się wspomnianego albumu. Dziś, z okazji święta Żołnierzy Wyklętych, przypominamy Czytelnikom ten smutny i tragiczny czas.
Przed wojną oba budynki przy obecnej ulicy Kopernika pełniły funkcję mieszkalną, tak jak obecnie. Tuż po wojnie, przez kilka tygodni w domu przy ul. Kopernika 15 znajdowała się placówka NKWD, a do sąsiedniego budynku z numerem 13 wprowadził się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, który powstał w drugim kwartale 1945 r.
Po likwidacji siedziby NKWD, opuszczone pomieszczenia w kamienicy z numerem 15 również zajął polski aparat bezpieczeństwa. Jak czytamy w albumie „Śladami Zbrodni”, UB funkcjonowało tam prawdopodobnie do 1956 roku. W piwnicach mieścił się areszt (pod schodami w budynku nr 13 był też karcer), na górze pokoje administracji i referatu śledczego. Według informacji zawartych w książce, od stycznia do marca 1947 roku zamordowano tam 7 osób.
Jedną z ofiar był Leon Kowalewski, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, który powrócił do ojczyzny, na Kaszuby i do rodzinnego Zelewa. O tej postaci, podobnie jak o funkcjonowaniu UB przy ul. Kopernika 15 pisała wcześniej Regina Osowicka, m.in. w „Bedekerze Wejherowskim”.
Wprawdzie oprawcy twierdzili, że L. Kowalewski popełnił samobójstwo, ale dzięki staraniom jego żony Anastazji przeprowadzono ekshumację zwłok oraz przesłuchano świadków. W 1959 roku (jeszcze w okresie tzw. odwilży) Sąd Wojewódzki w Gdańsku uznał, że Leon Kowalewski – pochowany na cmentarzu przy ul. 3 Maja w Wejherowie – zmarł w wyniku pobicia przez funkcjonariuszy UB. Miał m.in. zmasakrowane pięty…
W tamtych latach nie ujawniano nazwisk oprawców i morderców z UB, ale w najnowszym wydawnictwie IPN znalazła się informacja, że Kowalewskiego (w książce jego nazwisko brzmi Kowalski) przesłuchiwał śledczy Tadeusz Sikora, zwolniony ze służby w marcu 1947 r.
Od października 1945 do maja 1946 kierownikiem PUBP w Wejherowie był Przemysław Garczyński, który osobiście bił aresztowanych – zwolniony dyscyplinarnie za przestępstwa kryminalne i obyczajowe.
Prześladowania dotknęły wielu innych mieszkańców Wejherowa. Ofiarą represji był m.in. Augustyn Westphal. Ten przedwojenny sekretarz Starostwa, w okresie międzywojennym polski działacz społeczno-kulturalny, a w ostatnim roku II wojny komendant naczelny Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” został po wojnie aresztowany przez UB. Po brutalnych przesłuchaniach w siedzibie UB przy ul. Kopernika i uszkodzeniu nerki, A. Westphal zmarł 27 września 1946 roku. Grób A. Westphala znajduje się na tzw. Wejherowskich Powązkach, czyli na starym cmentarzu przy ul. 3 Maja.
O mogile (odnowionej w 2017 r. z inicjatywy Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia TOW Gryf Pomorski oraz Stowarzyszenia Sympatyków i Byłych Żołnierzy Jednostki Wojskowej w Wejherowie) pamiętają i dbają o nią przede wszystkim władze powiatu wejherowskiego.
Anna Kuczmarska