Motywacją do intensywnej pracy może być sukces, jak i jego brak

Rozmowa z ELŻBIETĄ CZESZEJKO, tancerką i choreografem, instruktorem sekcji tanecznej Wejherowskiego Centrum Kultury, która pracę zawodową łączy z pasją.

 

– Uczy Pani dzieci, głównie dziewczynki, tańca, a kiedyś sama byłą Pani dziewczynką, która podjęła się tego trudnego wyzwania i ciężkiej pracy tancerki. Jak to się zaczęło?
– W wieku 10 lat zaczęłam uczęszczać do Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Gdańsku. Po zakończeniu edukacji, która trwała 9 lat otrzymałam dyplom zawodowej tancerki. Dostałam też angaż w Operze Bałtyckiej. Ponieważ repertuar w tamtych czasach był bardzo rozbudowany jeżeli chodzi o balet klasyczny, brałam udział w takich przedstawieniach jak „Jezioro Łabędzie”, „Gissel”, „Gajane”, „Chopinianie”.

– Ze sceny, z blasku świateł, z wielkich przedstawień trafiła Pani do Wejherowskiego Domu Kultury. Pojawiło się nowe wyzwanie, jakim jest praca z dziećmi.
– Tak, w Wejherowskim Centrum Kultury pracuję już bardzo długo, bo od 23 lata. Co ciekawe, zaprowadziła mnie tam moja 4-letnia córeczka Ania, która chciała tańczyć jak mama. Zajęcia w tej placówce prowadził mój kolega z Opery Bałtyckiej o czym nie wiedziałam. Kiedy weszłyśmy na salę, w której odbywały się zajęcia, było zdziwienie i radość. Kiedy kolega zrezygnował, przejęłam grupę dzieci i tak się zaczęło.

– Czy ta praca stała się dla Pani ważna? Czy przynosi satysfakcję, podobnie jak taniec na scenie?
– Praca z dziećmi jest oczywiście zupełnie inna, ale dla mnie jest bardzo ważna. Dzieci dają mi dużo energii i sprawiają swoimi sukcesami wiele radości.
Kiedy przejmowałam zajęcia po koledze, grupa małych tancerzy liczyła zaledwie 8 osób. W tej chwili w zajęciach uczestniczy około 120 osób. Zajęcia oczywiście są podzielone na grupy wiekowe.

– Ale czy nie jest to praca zbyt monotonna, żeby nie powiedzieć nudna? Co roku to samo od nowa…
– Ależ nie. Każdy kolejny rok to nowe choreografie, nowe pomysły, ciekawe stroje etc. Najważniejszy w edukacji tanecznej jest sam pomysł na taniec, a dalej dobór muzyki do wieku dziecka oraz choreografia dopasowana do umiejętności i wieku dzieci.
Motywacji, radości i satysfakcji dostarczają mnie i dzieciom laury, które zdobywamy na turniejach tanecznych, a było ich naprawdę sporo w ostatnich 23 latach mojej pracy w WCK. Między innymi były to pierwsze miejsca naszych dzieci w międzynarodowym TOP ART Festiwal w Barcelonie, na konkursach w Rzymie, w Chorwacji, a także pierwsze miejsca i wyróżnienia na polskich turniejach tanecznych. To wszystko jest efektem ciężkiej pracy dzieci nad samodoskonaleniem swoich umiejętności tanecznych .

– No i oczywiście zasługą instruktora oraz choreografa.
– Staramy się dobrze przygotowywać do zawodów, dlatego treningi nie należą do łatwych i przyjemnych. Pot i trud, szczególnie w grupach starszych są nieuniknione. Tylko poprzez pracę nad własnym ciałem możemy dojść do realizacji celów, co w konsekwencji określa sukces bądź jego brak. Brak sukcesu czasami bardziej motywuje do pracy niż sam sukces, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wobec wielu pozytywnych wyników, jest to element bardzo motywujący młodzież do dalszej pracy.

– Mówi Pani o ciężkiej pracy, wysiłku, mozolnych treningach. Ale żeby zabłysnąć na scenie potrzebny jest jeszcze talent. Czy do sekcji tanecznej WCK trafiają uzdolnione dzieci?
– Tak, z pewnością. Na swojej drodze spotkałam wiele utalentowanych dzieci, które potem kontynuowały naukę w Ogólnokształcącej Szkole Baletowej w Gdańsku, a które tańczą dzisiaj na profesjonalnych scenach w Krakowie, Gdańsku, Łodzi i w Warszawie. Wejherowianie, wcześniej podopieczni z WCK, tańczą również w zespole „Mazowsze”. Mała Ania, która zaprowadziła mnie do WCK została solistką Opery Narodowej w Warszawie.
W obecnym zespole naszej placówki są utalentowane dziewczyny, które tańczą u nas od czwartego roku życia: Maja Jesionowska, Magdalena Świtała, Ania Witkowska, Nicola Wandtke. Miałam również tancerki, które pomimo swojej pełnoletności przychodziły na zajęcia i nie potrafiły rozstać się z tańcem. Takie jak Zuzanna Cymann, Natalia Orchel czy Weronika Dudek.

– Wiem, że młodzi tancerze nie tylko występują poza Wejherowem, na polskich i międzynarodowych turniejach, ale prezentują swoje umiejętności także na scenie Filharmonii Kaszubskiej.
– Owszem. W swojej karierze, dzięki dyrektor WCK p. Jolancie Rożyńskiej, miałam możliwość realizować spektakle baletowe, klasyki w wykonaniu młodzieży uczestniczącej w zajęciach tanecznych
Pierwszym spektaklem był balet „Śpiąca Królewna i 7 krasnoludków”. Kolejne to „Dziadek do Orzechów” i „Kopciuszek”. Znaczącym spektaklem dla młodzieży w wieku dojrzewania był klasyk taneczny „Romeo i Julia” Wiliama Szekspira w reżyserii Alicji Araszkiewicz, z moją choreografią. Trudny w odbiorze i mało czytelny klasyk Alicja Araszkiewicz przeniosła w obecne czasy, przez co młodzież odczytała istotę przekazu z zrozumieniem i akceptacją.
We wszystkich wymienionych spektaklach, brali udział tancerze z WCK w wieku od 7 do 17 lat. Obsada nierzadko liczyła od 50 nawet do 80 osób.

– Pani również pojawia się w ostatnich latach na scenie, ale w innej roli, odbierając nagrody prezydenta Wejherowa podczas uroczystości.
– Za swoją pracę zostałam wielokrotnie doceniona przez dyrektor WCK Jolantę Rożyńską. Dwukrotnie otrzymałam nagrodę Prezydenta Miasta Wejherowa Pana Krzysztofa Hildebrandta, a także Medal za Zasługi dla Kultury otrzymany w 2015 r z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Piotra Glińskiego.

– A jak obecnie wygląda praca w WCK? Czy da się prowadzić zajęcia taneczne zdalnie?
– W tym trudnym czasie kontynuuję pracę z wejherowską młodzieżą, choć nie jest łatwo. Jednak dzięki zaangażowaniu rodziców, całego grona osób pracujących w WCK, ogarniamy tę sytuację i dzieci ćwiczą swoje umiejętności, zgodnie z zasadą „ad augusta per angusta”, czyli od trudności do osiągnięć.

– Urodziła się Pani w Gdyni. Czy w Wejherowie mieszka Pani od dzieciństwa, czy trafiła tu Pani później? Czy lubi Pani nasze miasto?
– Urodziłam się w Gdyni natomiast w Wejherowie mieszkam od 1978 roku. Bardzo polubiłam Wejherowo i okolice ze względu na piękne i korzystne położenie, dające wiele możliwości spędzania wolnego czasu. Blisko stąd zarówno nad morze, jak i na narty w Wieżycy. Na miejscu, na wejherowskich kortach można grać w tenisa ziemnego. Do stolicy Polski dojedziemy pociągiem zaledwie w 2,5 godziny. Wejherowo jest miastem perspektywicznym, prężnie rozwijającym się, z rozbudowaną infrastrukturą mieszkalną. Jest miastem zadbanym, estetycznym, z urokliwą starówką, pięknym parkiem i innymi terenami rekreacyjno-kulturalnymi. Szczególnie ważny dla mnie jest dostęp do kultury wysokiej, jaki umożliwia nam Filharmonia Kaszubska w Wejherowie. Zalety mieszkania w Wejherowie można wyliczać długo…

– Zgadzam się z Panią w pełni co do uroków Wejherowa, dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.