Od Jaśka Chwata do Świętoszka

Mieszkańcy Wejherowa, którzy uczestniczą w życiu kulturalnym miasta, tworzonym zarówno przez profesjonalnych artystów, jak i amatorów, nie mogli przeoczyć tej postaci. Drobny i niewysoki, ale królujący na scenie w spektaklach Teatru „Srebrna Nitka” i nie tylko Kazimierz Wójcik ma na koncie kilkanaście ról teatralnych oraz kilka epizodów w filmach. Aktorstwo to jednak nie jedyna aktywność pana Kazimierza, który jesieni życia nie spędza w przysłowiowych kapciach przed telewizorem.

 

Na szkolnej scenie

Pierwsze występy na scenie miały miejsce bardzo dawno i bardzo daleko stąd. W małopolskich Chomranicach u podnóża góry Chełm w Beskidzie Wyspowym (niedaleko Nowego Sącza) mały Kazio recytował wiersze na szkolnych uroczystościach. W dzieciństwie z zainteresowaniem oglądał jasełka, misteria i inne amatorskie przedstawienia wystawiane w sali parafialnej, gdzie zagrał swoją pierwszą ważną rolę Jaśka Chwata w bajce „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami”.Tę rolę około 12-letni Kazik otrzymał przypadkiem, w zastępstwie za chorą koleżankę (większość ról, także chłopięcych grały dziewczynki). Na scenie poradził sobie bardzo dobrze.

Mistrz racjonalizacji

Jako bardzo młody, ale już dorosły człowiek K. Wójcik grał w przedstawieniu „Fizycy” F. Dürrenmatta w Zgromadzeniu Księży Salezjanów w Oświęcimiu, gdzie studiował filozofię i przygotowywał się do życia zakonnego i kapłańskiego. Kazimierz Wójcik zrezygnował jednak z tych planów i rozpoczął studia na Politechnice Częstochowskiej, a potem na Politechnice Poznańskiej, na Wydziale Elektrycznym. Ukończył go z tytułem magistra inżyniera. Potem była praca zawodowa w zakładach w Bolesławcu oraz w Legnicy, gdzie zamieszkał na dłużej. Pracował m.in. przy budowie Zakładów Drobiarskich w niedalekich Prochowicach, opracowywał projekty, szukał lepszych rozwiązań, zdobywając nawet tytuł Mistrza Racjonalizacji Dolnego Śląska.

Ze Śląska na Kaszuby

W Wejherowie zamieszkał około 20 lat temu, będąc już na emeryturze. Razem z żoną Małgorzatą przeprowadzili się bliżej córki lekarki i zięcia marynarza oraz wnuków, mieszkających wówczas w Gdyni, a obecnie również w naszym mieście. Ponad 10 lat temu Kazimierz Wójcik trafił do grona słuchaczy Wejherowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a tam zainteresował się m.in. działalnością teatralną.
– Pierwszą i zarazem główną rolę w „Świętoszku” Moliera zagrałem przypadkiem, tak jak kiedyś w latach szkolnych – wspomina Kazimierz Wójcik. – Było to zastępstwo za kolegę, który musiał wyjechać. Potem przyszły kolejne, bardzo różne role w przedstawieniach naszego Teatru „Srebrna Nitka”. Występy na scenie dały mi dużo satysfakcji tym bardziej, że nasze spektakle podobają się publiczności. Z powodzeniem występujemy nie tylko w Wejherowie, uczestniczymy w ciekawych projektach i festiwalach teatralnych. Teraz, w czasie epidemii i związanych z nią ograniczeń bardzo tęsknię za naszymi próbami i występami, chociaż wiążą się one również ze stresem.

Satysfakcja i trema

Przypomnijmy, że aktorzy grupy teatralnej Stowarzyszenia WUTW „Srebrna Nitka” w Wejherowie wystąpili na scenie Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku ze spektaklem „Komedia omyłek – próba otwarta”. Za swój znakomity występ otrzymali gorące brawa. Podobnie było na IX Otwartym Przeglądzie Teatralno-Kabaretowym „Wieżowisko” w Gniewinie w 2017 r., gdzie Kazimierz Wójcik otrzymał wyróżnienie za rolę Niemca w przedstawieniu opowiadającym o tragedii w Piaśnicy.
Nic dziwnego, skoro pan Kazik na scenie radzi sobie znakomicie. Już po debiucie w „Świętoszku” zbierał gratulacje i słowa uznania. To nie tylko zasługa talentu, ale też efekt żmudnej pracy, uczenia się tekstu, powtarzania go dziesiątki razy. Trema nie jest mu obca.
– Przed każdym występem mam straszną tremę i przeżywam duże emocje – wyjaśnia K. Wójcik. – Stresuję się, boję się, że zapomnę tekstu, co niestety czasem mi się zdarzało. Na szczęście jednocześnie mam ogromną satysfakcję i radość z kontaktu z widzami. Cieszę się z ich reakcji. To pozwala zapomnieć o tremie.

Karate i morsowanie

Aktorstwo to nie jedyna aktywność pana Kazia, który z zapałem trenuje karate, jogę i gimnastykę, w ramach zajęć Stowarzyszenia Wejherowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Od niedawna również morsuje w jeziorze oraz w morskich falach.
– Najpierw wyjeżdżałem nad wodę z grupą innych morsów, a ostatnio samotnie. Trudno nazwać to przyjemnością, ale na zimne kąpiele zdecydowałam się dla zdrowia i nabrania większej odporności – mówi pan Kazimierz. – Z kolei treningi karate nie tylko pozwalają poprawić sprawność fizyczną i kondycję, ale tez pomagają w ćwiczeniu koncentracji i pamięci.
Co ciekawe, w młodości Kazimierz Wójcik tworzył też prace plastyczne z prasowanej słomy. Autoportret, wykonany tą techniką wisi na ścianie w mieszkaniu państwa Wójcików.
– Wszystko zaczęło się na studiach w Poznaniu, gdzie zarabiałem robiąc pocztówki ze skrawków słomy. Opracowałem własną technikę i sprzedawałem moje pocztówki w poznańskiej księgarni św. Wojciecha – wyjaśnia K. Wójcik.

Rymy niesforne

Nasz bohater bardzo lubi zajęcia z literatury, a prowadząca je Wanda Kantecka, jak podkreśla pan Kazio – niezwykle życzliwa i pomocna – pomogła w wydaniu wierszy K. Wójcika, pisanych wiele lat wcześniej „do szuflady”. Ujrzały światło dzienne kilka lat temu, zebrane w niewielkim tomiku „Rymy niesforne – wiersze, fraszki, igraszki”.
Zupełnie inne współczesne utwory znalazły się w tomiku „Rymy podsądne”. Pan Kazimierz nazywa je wierszami wiecowymi, bo zostały napisane i wygłaszane podczas wieców pod Sądem w Wejherowie. Kazimierz Wójcik zaangażował się w działalność polityczną i bierze udział w protestach przeciw działaniom władz.
Nadal interesuje go filozofia. Jej elementy odnalazł w książkach noblistki Olgi Tokarczuk, którą podziwia nie tylko za talent pisarski, ale również ogromną wiedzę.
– W książkach Olgi Tokarczuk jest sporo historii, psychologii ale też filozofii – mówi Kazimierz Wójcik. – Pisarka tworzy nawet nowe pojęcia. Jej pisarstwo mnie zachwyca i wciąga.

Wrota czasu

W domu państwa Wójcików ważne miejsce zajmuje też zupełnie inna książka: „Wrota czasu” – saga rodziny Wójcików”. Pan Kazimierz, jeden z dziesięciorga rodzeństwa, może pochwalić się duża rodziną, w większości nadal mieszkającą w okolicach Nowego Sącza, gdzie kilka lat temu odbył się rodzinny zjazd. Wkrótce powstało też ciekawe wydawnictwo, zawierające informacje, zdjęcia, a nawet drzewo genealogiczne rodziny. Zarówno na zdjęciach, jak i na gałęziach wspomnianego drzewa znaleźć można pana Kazimierza, jego dwóch synów i wnuków.
Wracając do licznych zainteresowań i aktywności Kazimierza Wójcika, trudno uwierzyć, że w nadchodzącym roku 2021 będzie świętował 80. urodziny!
Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.