Fotografowanie przetrwało najdłużej

Człowiek o wielu zainteresowaniach i zajęciach, aktywny i obecny w przestrzeni miejskiej Wejherowa – Leszek Spigarski, jest obecnie współpracownikiem i fotoreporterem „Pulsu Wejherowa”. Dzisiaj, wyjątkowo w roli naszego rozmówcy, opowiada o swoich pasjach.

– Chociaż Pana zawodowe życie było urozmaicone, z wykształcenia jest Pan budowlańcem, absolwentem Technikum Budowlanego w Gdańsku.
– Z tego powodu przepracowałem dwadzieścia lat w biurze projektowym, najpierw w Pracowni Urbanistycznej w Wejherowie, a następnie w Terenowym Zespole Usług Projektowych jako inspektor budownictwa wiejskiego. Chociaż z wykształcenia jestem specjalistą od budownictwa wodnego, to w praktyce zajmowałem się projektowaniem budynków inwentarskich w gminach powiatu wejherowskiego. Otrzymałem nawet krajową nagrodę w konkursie na najlepszy projekt i nadzór nad budową budynku inwentarskiego pn. „Złota Wiecha”.

– I nagle zajął się Pan zupełnie czymś innym, zostając wykwalifikowanym masażystą i bioenergoterapeutą.
– Tak, w 1980 roku za namową kilku radiestetów, rozpocząłem edukację w dziedzinie bioterapii i medycyny naturalnej. Dziesięć lat później ukończyłem kurs masażu leczniczego i sportowego, a potem również kurs technik manualnych. Jestem absolwentem Międzynarodowego Centrum Studiów i Rozwoju Możliwości Psychotronicznych Człowieka w Kaliforni. W latach dziewięćdziesiątych praktykowałem w ośrodkach leczniczych w Piwnicznej i Mielnie-Unieściu, a w Wejherowie prowadziłem własny Gabinet Terapii Naturalnej, oferując specjalistyczny masaż kręgosłupa i stawów biodrowych, a także hydroterapię ziołową. Masażem leczniczym zajmowałem się przez trzydzieści lat, ciesząc się dobrymi opiniami i zadowoleniem moich pacjentów.

– A kiedy się zaczęła pasja, której wierny jest Pan do dzisiaj, czyli fotografowanie?
– Fotografuje od 12 roku życia, przez wiele lat zgłębiając tajniki tej dziedziny. W dzieciństwie miałem różne zainteresowania, m.in. muzyczne. Przez dwa lata uczyłem się w wejherowskim ognisku muzycznym gry na akordeonie, a potem byłem członkiem założonego prze siebie zespołu. Fotografowanie jednak przetrwało dłużej, niż inne pasje. Na poważnie zajmuję się nim już ponad pięćdziesiąt lat.

– Wiem, że w Pana przypadku nie chodzi tylko o zdjęcia ślubne, rodzinne czy o fotografię artystyczną.
– W latach 70.i 80. ub. wieku realizowałem różne tematy, ale najbardziej interesuje mnie praca fotoreportera i zdjęcia reportażowe. Zachwyciłem się tą formą fotografowania kiedy razem ze znanym gdańskim fotoreporterem Zbyszkiem Kosycarzem fotografowałem wizytę ówczesnego prezydenta Francji gen. Charlesa de Gaulla oraz ostatniego szachinszacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego. Jako fotoreporter brałem udział w wodowaniu „Daru Młodzieży” w Stoczni Gdańskiej i podniesieniu bandery na ms. „Wejherowo”.
Od wielu lat uwieczniam na zdjęciach różne wydarzenia w mieście i powiecie wejherowskim. Staram się uczestniczyć w ważnych uroczystościach miejskich i religijnych oraz w wydarzeniach kulturalnych, których w Wejherowie nie brakuje. Fotografuję miejskie inwestycje i nowe obiekty.

– Wspomniał Pan o wydarzeniach w Gdańsku, które uwiecznił Pan na zdjęciach, a z jakich lokalnych fotoreportaży jest Pan najbardziej zadowolony?
– Bardzo ceniłem sobie możliwość kronikarskiego, od początku do końca, fotografowania budowy Elektrowni Szczytowo-Pompowej „Żarnowiec” oraz budowy kościoła NMP Królowej Polski przy ul. Rybackiej w Wejherowie. Ponad 50 moich zdjęć ukazało się w książce wydanej z okazji 15-lecia tej parafii. Fotografowałem również remonty kościołów św. Trójcy i św. Anny.

– A które zdjęcia w Pana bogatym archiwum są dla pana najcenniejsze?
– Z pewnością do najważniejszych należą zdjęcia Kalwarii Wejherowskiej, którą fotografowałem m.in. podczas prac remontowo-modernizacyjnych, odbywających się na w latach 2004-2008. Mam m.in. zdjęcia kaplic przed remontem i w trakcie prac modernizacyjnych. Udało mi się uwiecznić ważne momenty, takie jak odkrywanie pod warstwą tynku wcześniejszych polichromii. Dzięki wieloletniej współpracy z Ojcami Franciszkanami, jestem autorem zdjęć z wielu uroczystości i wydarzeń w Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Wejherowie. Zresztą, nie tylko zdjęć. Mam w swoich zbiorach unikatowy film nagrany podczas wizyty kardynała Stefana Wyszyńskiego w Wejherowie w maju 1974 roku. Ten krótki film prezentowaliśmy m.in. na facebooku „Pulsu Wejherowa”.

– Współpracował Pan z lokalnymi redakcjami, a także ze autorką książek o Wejherowie, Reginą Osowicką.
– Pomagałem przy kompletowaniu ilustracji do książek pani Osowickiej, a także archiwalnych zdjęć, wykorzystywanych w autorskim programie „Bedeker Wejherowski” na antenie TTM.
Współpracowałem z redakcjami kilku lokalnych gazet i lokalną telewizją. Wielokrotnie byłem również zapraszany do przewodniczenia jury Powiatowego Konkursu Fotograficznego, organizowanego przez Bibliotekę Gminną w Bolszewie, za co otrzymałem statuetkę „Anioł Kultury 2016”.

– Z którymi placówkami w mieście jeszcze Pan współpracuje?
– Bywam m.in. w Wejherowskim Centrum Kultury czy Miejskiej Bibliotece, ale najczęściej w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. W pięknych zabytkowych wnętrzach Pałacu tak wiele się dzieje. Muzeum jest organizatorem wystaw, koncertów, promocji książek, a obok pałacu, Starostwo Powiatowe buduje i wyposaża zupełnie nowy obiekt – Książnicę Profesora Labudy. Inwestycja, którą również śledzę z aparatem fotograficznym, powoli dobiega końca.

– Z największym skarbem Wejherowa, Kalwarią, związany jest Pan nie tylko jako fotograf czy fotoreporter. Pracując jako przewodnik turystyczny oprowadzał Pan wielokrotnie turystów po kalwaryjskich dróżkach, opowiadając o kaplicach, ich fundatorach i o historii Wejherowa. Skąd się wzięły tego rodzaju zainteresowania?
– Po wojnie mój dziadek opiekował się jedną z kaplic. Przed odpustami trzeba było ją posprzątać, a ja chętnie mu pomagałem. Kiedy przychodziły pielgrzymki wspólnie szliśmy je powitać. Jako chłopiec w krótkich spodenkach biegałem za orkiestrą. I tak się zaczęło moje zainteresowanie historią tego miejsca.

– Proszę powiedzieć, jak Pan lubi odpoczywać, co robi Pan najchętniej w wolnym czasie?
– A jak wypoczywa wędkarz? Idzie z wędką na ryby. Ja natomiast biorę aparata i idę do parku. Zawsze wracam z „łupem” w postaci zdjęć, co można zauważyć m.in. na FB „Pulsu Wejherowa”.

– Jest Pan wejherowianinem od urodzenia. Domyślam się, że lubi Pan swoje miasto, którego stał się Pan kronikarzem. Gdyby mógł Pan wybrać jeszcze raz miejsce do życia, zostałby Pan w Wejherowie?
– Oczywiście!

– Czy w realizowaniu licznych pasji czuje się Pan spełniony, czy ciągle ma pan niedosyt, chciałby Pan zrobić więcej?
– Uważam się za człowieka spełnionego, zadowolonego z dotychczasowego dorobku. Mogłem tego dokonać dzięki wsparciu rodziny – żony Barbary i córek, a teraz również wnuczek.
Uważam, że mam ciekawe życie. Cieszę się, że mimo problemów zdrowotnych, mam jeszcze chęci, możliwości i siły, aby nadal być aktywnym.

– Dziękuję za rozmowę.

Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.