Na turystycznych szlakach

Pochodzi z Gdyni, ale od 23 lat jest wejherowianką. Należy do aktywnych mieszkanek naszego miasta, a najczęściej można ją zobaczyć jak wędruje z grupą seniorów na szlakach turystycznych powiatu wejherowskiego i nie tylko. Jak to się stało, że trafiła do Wejherowa i skąd się wzięła jej turystyczno-krajoznawcza pasja? O tym i nie tylko rozmawiamy dzisiaj z ALICJĄ ORSZULAK.

– Dlaczego przeprowadziła się Pani do Wejherowa?
– Oboje z mężem urodziliśmy się w Gdyni. Mąż pochodzi ze starego Oksywia, a ja z Chyloni. Razem mieszkaliśmy zarówno na Oksywiu, jak i w owianej złą sławą dzielnicy Leszczynki, w wieżowcu na 7 piętrze. Mieszkanie było malutkie z tzw. ślepą kuchnią. Moja mama, która ze względu na niepełnosprawność coraz bardziej potrzebowała naszej opieki, miała podobne mieszkanie. Sprzedaliśmy zatem oba mieszkania i nabyliśmy stary dom w Wejherowie, do którego zawsze nas ciągnęło. Przez kilka lat mieliśmy domek letniskowy nad Jeziorem Żarnowieckim i przejeżdżaliśmy przez miasto, robiąc po drodze zakupy na ul. Ofiar Piaśnicy.

– Nie żałują Państwo tamtej decyzji?
– Ani trochę. W Wejherowie od razu poczuliśmy się dobrze, bo to magiczne miasto. Myślę, że ta dobra energia związana jest z Kalwarią Wejherowską i przybywającymi tu pielgrzymami, z klasztorem franciszkanów, a także aurą stworzona jeszcze przez Jakuba Wejhera. Podobało nam się, że słyszymy na ulicach rozmowy po kaszubsku, a na ławkach na Placu Wejhera panowie częstują się tabaką. Obecnie miasto stało się bardziej nowoczesne i pięknieje na naszych oczach. Czuję się wejherowianką i kocham Duchową Stolicę Kaszub całym sercem.

– Jest Pani organizatorką imprez turystycznych: wędrówek po okolicy i wycieczek do sąsiednich miast. Kiedy zaczęła się pani turystyczna pasja?
– Najpierw trafiłam na zajęcia Wejherowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, o których dowiedziałam się z lokalnej prasy. Nie byłam jeszcze w wieku emerytalnym, miałam bowiem 52 lata, ale po rozmowie z ówczesną koordynator Teresą Góralską zostałam przyjęta „warunkowo”.
Na zajęciach WUTW poznałam wiele wspaniałych osób. Nie tylko słuchaczy, ale przede wszystkim społeczników, cudownych wolontariuszy oraz gości i przyjaciół naszego stowarzyszenia. Od razu odezwała się też we mnie dawna pasja harcerza piechura. Zaczęłam wędrować w Sekcji Turystyki Pieszej prowadzonej przez Edwina Nawrockiego, przy okazji pomagając w organizowanych spacerach, spotkaniach turystycznych i wycieczkach.
Dzięki ciekawym przedsięwzięciom grupa seniorów turystów rosła, a ja zostałam wolontariuszem, którym jestem od 10 lat. Dużą pomoc otrzymywaliśmy zawsze od władz miasta i powiatu, a także gminy Wejherowo. Wspiera nas również Muzeum Piaśnickie, szczególnie w pozyskiwaniu materiałów krajoznawczych i nagród dla wyróżniających się turystów seniorów.

– Zdobyła Pani uprawnienia krajoznawcze. Jaką funkcję pełni Pani w Stowarzyszeniu Wejherowski Uniwersytet Trzeciego Wieku?
– Jestem Organizatorem Turystyki PTTK, a w Stowarzyszeniu WUTW oprócz prowadzenia grupy „Wejherowskie trampy”, jestem sekretarzem Komisji Rewizyjnej. Oprócz mnie w naszej organizacji są jeszcze dwie wolontariuszki turystyczne Bożena Krywald i Beata Myszka, a założyciel grupy Edwin Nawrocki jest Honorowym Wolontariuszem w stanie spoczynku.
Oprócz wielu wycieczek, raz w roku organizujemy Zlot Turystów Seniorów na 100 osób. Mieliśmy dwie wystawy fotograficzne „Seniorzy na szlakach ziemi wejherowskiej”, a w cyklicznych wycieczkach bierze udział średnio 30-50 osób.

– W czasie epidemii koronawirusa grupa „Wejherowskie trampy” musiała ograniczyć swoją działalność.
– Owszem, ale w maju, kiedy już było można spotykać się w grupach do 10 osób wychodziliśmy na leśne szlaki, zachowując wszelkie procedury sanitarne. W czerwcu można było przebywać na powietrzu w liczniejszym gronie, więc w naszych wędrówkach uczestniczyło już ponad 40 osób. Widać było, jak bardzo seniorzy spragnieni są towarzystwa i przebywania na świeżym powietrzu. Po miesiącach przymusowej izolacji i ciągłym stresie ładujemy akumulatory na łonie przyrody. Nawet teraz, w wakacje nie odpuszczamy. Mimo, że działalność naszego stowarzyszenia jest zawieszona z powodu COVID-19, co tydzień planuję jedną wycieczkę i robię to już prywatnie dla moich wytrwałych piechurów z WUTW.

– Gdzie ostatnio można was było spotkać?
– Niedawno byliśmy w Pucku i Gdyni, korzystając z bezpłatnych spacerów z przewodnikiem miejskim. W ubiegłym tygodniu pochodziliśmy po Wejherowie z zaprzyjaźnioną przewodniczką Renatą Makiłą.
W naszym mieście są ciekawe inicjatywy, z którymi staramy się zapoznać, takie jak obecna wystawa w Filharmonii Kaszubskiej „Romowie – kolorowe wolne ptaki” czy nowe wystawy w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko Pomorskiej. Dalsze plany to Wyspa Sobieszewska, Westerplatte, Twierdza Wisłoujście, Lębork, Biskupia Górka w Gdańsku, Szlak Murali na Gdańskiej Zaspie i spacery nad jeziora powiatu wejherowskiego.

– Mam pani sporo pomysłów i energii, ale podobno w zaciszu domowym zamienia się Pani w poetkę…
– Kiedyś pisałam wiersze, a także opowiadania, ale było to związane ze smutną sytuacją rodzinną, z chorobą mamy. Teraz nie mam na to czasu, tyle się codziennie dzieje. Wcześniej brałam udział w konkursach poetyckich w Wejherowie, Bolszewie, Gdyni, Lublińcu zdobywając nagrody i wyróżnienia. Moje utwory znalazły się w „Antologii poetów i satyryków Ziemi Wejherowskiej” w Zesztach VI i VII, w tomiku „Miłość, która zachwyca” – będącym pokłosiem IV Międzynarodowego Konkursu Jednego Wiersza o Puchar św. Macieja Apostoła oraz „Santo Subito” Almanach Literacki wydany z okazji Kanonizacji Ojca Swiętego Jana Pawła II. Opowiadanie „Drabina” zostało wyróżnione w wejherowskim konkursie „Powiew Weny” w 2014 r.
Z kolei moje wiersze o Aniołach znalazły się w książeczce-broszurce „Anioły są wśród nas” wydanej przez Bibliotekę Publiczną Gminy Wejherowo w Bolszewie. Wielką radością było dla mnie umieszczenie mojego wiersza w II tomiku Laureatów Konkursu Poetyckiego dla Seniorów organizowanego przez Dzienny Dom Pomocy Społecznej „Maczki” w Gdyni. Cenię tę placówkę szczególnie za panującą tam rodzinną atmosferę podczas spotkań seniorów poetów.

– Co Pani lubi robić w wolnym czasie oprócz spacerowania na łonie przyrody?
– Lubię czytać książki biograficzne i reportaże, literaturę faktu. Korzystam z wypożyczalni Powiatowej Biblioteki Publicznej w Wejherowie oraz uczestniczę w bibliotecznych spotkaniach Klubu Miłośników Wejherowa, Dyskusyjnego Klubu Książki i wszelkich ciekawych wydarzeniach w mojej ulubionej bibliotece.

– Czym zajmowała się Pani zawodowo?
– Mam średnie wykształcenie techniczne. Pracowałam w administracji dużych gdyńskich firm oraz wiele lat w handlu. Od dwóch lat jestem na emeryturze i wreszcie nic mnie nie ogranicza. Po śmierci mamy w 2013 r. wróciłam do pracy w niepełnym wymiarze godzin ze względu na niepełnosprawność, mogłam więc zajmować się wolontariatem i pracą społeczną, za którą w 2016 r. otrzymałam Nagrodę Prezydenta Miasta Wejherowa. Dwukrotnie, w 2016 i 2018 roku otrzymałam za pracę społeczną statuetkę Starosty Wejherowskiego Gabrieli Lisius – Serce Wolontariusza, a PTTK przyznało mi Brązową Honorową Odznakę oraz wiele dypomów i wyróżnień.

– Jeżeli Pani pozwoli, zapytam jeszcze o rodzinę, bo wiem, że jest Pani żoną, mamą i babcią?
– Mąż Dariusz jest od niedawna rencistą i jest wielkim domatorem, a córka Magdalena mieszka w USA w stanie Wirginia. Moje wnuki to 13-letni Dariusz 9-letnia Sophie i 3-letnia Isabella zwana Bellą. Niestety, oboje z mężem ubolewamy nad tym, że córka z rodziną mieszka tak daleko i nasz kontakt jest ograniczony. Dzięki niej byłam czterokrotnie w Stanach Zjednoczonych, zwiedzając Północną Karolinę i Wirginię. Szczególnie zachwyciło mnie wybrzeże Oceanu Atlantyckiego z pięknymi plażami.

– Dziękując za rozmowę, życzę Pani kolejnych dalekich podróży i wielu pieszych wędrówek, które przynoszą Pani sporo satysfakcji.
– Tak, to prawda. Chciałabym jeszcze dużo zobaczyć razem z grupą „Wejherowskie trampy”. Oby tylko zdrowie dopisało!
Anna Kuczmarska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.