Niezłomni i wyklęci

Wicemarszałek Sejmu RP, poseł PiS Marek Kuchciński gościł w Wejherowie w minioną sobotę. Razem z posłami Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, Jarosławem Sellinem i Januszem Śniadkiem otworzył wystawę, poświęconą tzw. żołnierzom wyklętym, czyli bohaterom, którzy padli ofiarą stalinowskiego terroru. W marcu obchodziliśmy ich święto, ale zawsze jest odpowiedni czas na prawdę o bohaterach i tragedii, ukrywanej przez komunistyczne władze. O tym opowiada ekspozycja na placu J. Wejhera.

Na ustawionych na placu Wejhera planszach znalazło się wiele ciekawych i ważnych informacji oraz zdjęć.
Na ustawionych na placu Wejhera planszach znalazło się wiele ciekawych i ważnych informacji oraz zdjęć.

Interesującą wystawę, którą można oglądać na placu Jakuba Wejhera w Wejherowie z inicjatywy Klubu „Gazety Polskiej”, przygotował Instytut Pamięci Narodowej i Fundacja Pomorska Inicjatywa Historyczna, założona i prowadzona przez Andrzeja Kołodzieja. Ten bohater Sierpnia 1980, przywódca strajku na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, był obecny na sobotniej uroczystości w Wejherowie.
Wszystkich gości, a także mieszkańców miasta, powitał zastępca prezydenta Wejherowa Bogdan Tokłowicz. Obecny był również sekretarz miasta Bogusław Suwara, radni „Wolę Wejherowo” oraz przewodniczący powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości, Witold Reclaf.

Andrzej Kołodziej, bohater Sierpnia’80 w Gdyni, stara  się przywracać pamięć o wydarzeniach z historii Polski.
Andrzej Kołodziej, bohater Sierpnia’80 w Gdyni, stara się przywracać pamięć o wydarzeniach z historii Polski.

– Ta bardzo cenna wystawa jest fragmentem dziejów Polski i Pomorza – powiedział marszałek M. Kuchciński na wejherowskim rynku. – Walka niepodległościowa żołnierzy niezłomnych trwała aż do lat sześćdziesiątych, za kilka miesięcy będziemy obchodzić okrągłą rocznicę śmierci ostatniego żołnierza na Lubelszczyźnie.
Nawiązując do zasług Ojca Świętego Jana Pawła II, do wydarzeń 1970 i 1980 roku oraz epopei „Solidarności” i późniejszych przemian w Polsce, M. Kuchciński stwierdził, że czas walki o niepodległą Polskę wciąż trwa. W ostatnich dniach został przypieczętowany pewnym symbolem – decyzją sądu gdańskiego wobec tych, którzy strzelali do robotników w grudniu 1970 roku. Sądu, który podjął haniebną decyzję, m.in. uniewinniając ówczesnego wicepremiera Stanisława Kociołka.
– Musimy cały czas pilnować prawdy historycznej, pamiętając o tym, że nasi rodacy oddawali życie za Polskę, walcząc o wolność – powiedział wicemarszałek Sejmu. – Naszym obowiązkiem jest przechowywanie tego dziedzictwa. Polska jest wielką wartością m.in. dzięki tamtym bohaterom.
– Zajmujemy się dokumentowaniem walki z systemem komunistycznym, przede wszystkim dokumentowaniem czynnego oporu ludzi na Pomorzu – powiedział Andrzej Kołodziej. – To skromny fragment materiałów, które były skrzętnie niszczone, a dzisiaj udaje się je w części odzyskiwać. Staramy się przywracać pamięć i wiedzę, tym bardziej, że prezentowany na planszach okres był pomijany w publikacjach i podręcznikach historii albo fałszowany.
Na temat powojennej historii i konieczności przywracania prawdy o wydarzeniach i bohaterach z tego okresu mówili też inni posłowie, obecni na uroczystości. Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk przypomniała postać zamordowanej sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki”, a poseł Janusz Śniadek podziękował Klubowi „Gazety Polskiej” oraz władzom miasta Wejherowa za zorganizowanie wystawy, a Fundacji oraz IPN za jej przygotowanie.

Wystawa na rynku składa się z trzech części. Informacje i zdjęcia na planszach przedstawiają m.in. działalność V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej, dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, działającej po wojnie m.in. na Pomorzu.
Tematem drugiej części ekspozycji jest dramat komandorów Marynarki Wojennej, niewinnie posądzonych, więzionych i maltretowanych w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Trzech z nich stracono w grudniu 1952 roku. O zamordowanym komandorze por. Zbigniewie Przybyszewskim pisaliśmy niedawno na naszych łamach („Puls Wejherowa” nr 6/45 z 28.03.13).
Na planszach można też dowiedzieć się o ok. 60 organizacjach antykomunistycznych na Pomorzu, których w rzeczywistości było jeszcze więcej. Członkami tych grup byli przede wszystkim młodzi ludzie.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.