Jubilatka kocha ludzi, zwierzęta i książki

90-letnia Stefania Szwarc ponad 40 lat przepracowała w wejherowskich szkołach

Stefania Szwarc – emerytowana nauczycielka, która przepracowała ponad 40 lat w wejherowskich szkołach, w czerwcu br. świętowała 90. urodziny. Jubileuszowa uroczystość udziałem wielu gości, w tym starosty wejherowskiego i przedstawiciela Urzędu Miejskiego, było prawdziwym spotkaniem pokoleń, pełnym radości i wspomnień.

Jubilatka była i jest pasjonatką swojego zawodu. W szkolnictwie przepracowała 44 lata, począwszy od roku szkolnego 1949/50 w którym pracowała w Szkole dla Głuchych w Wejherowie. Później Stefanię Szwarc skierowano do Malborka i Gdańska, gdzie uczyła w liceach ogólnokształcących. Równolegle rozpoczęła zaoczne studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, gdzie w 1955 roku uzyskała dyplom nauczyciela wychowania fizycznego w szkołach licealnych, ponadpodstawowych i w studium nauczycielskim.

13 lat w „Sobieskim”

Najdłużej, bo w latach 1953-1966 prowadziła zajęcia wychowania fizycznego w Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Wejherowie, propagując m.in. turystykę pieszą i rowerową. Podjęła również zaoczne studia germanistyczne na Uniwersytecie Poznańskim, które musiała przerwać ze względów zdrowotnych. Później uczyła w klasach początkowych w Szkołach Podstawowych nr 5 i 6 w Wejherowie oraz prowadziła zajęcia korekcyjne.
Od 1995 roku pani Stefania pozostaje na emeryturze. Jest osobą wyjątkowo skromną i prawą, zawsze uśmiechniętą, serdeczną i życzliwą innym ludziom. Lubi czytać dobre książki i bardzo kocha wszystkie zwierzęta. Nigdy nie narzeka na swój los, biorąc życie takie jakim jest.

90 czerwonych róż i moc życzeń

Organizatorzy jubileuszowej uroczystości podzielili ją na trzy etapy. Pierwszym było przyjęcie urodzinowe na którym gościła starosta powiatu wejherowskiego Gabrieli Lisius, przedstawiciel prezydenta Wejherowa – kierownik USC Grzegorz Gaszta oraz dyrektor PZS nr 1 (I LO) Katarzyny Bojke i (wszyscy troje na małym na zdjęciu powyżej) . Nie zabrakło licznych członków rodziny: bratowej Ireny z rodziną, siostrzeńców i bratanków z rodzinami, przedstawicieli rodu ze strony mamy Klary z domu Nowc i ojca Ferdynanda Szwarca.
Wyjątkowy powód spotkania podkreślił kosz z 90 czerwonymi różami i balony w kształcie liczby 90. Były życzenia dla Jubilatki, toast oraz wspólne odśpiewanie „100 lat”. Życzenia od Związku Nauczycielstwa Polskiego Oddział w Wejherowie przekazał Jubilatce Grzegorz Damaszke – przewodniczący Sekcji Emerytów i Rencistów PNP.

Wzruszające spotkanie

Drugi etap uroczystości zaplanowano w Miejscu Pamięci Narodowej . Uczestnicy spotkania przejechali do Lasów Kaliskich, koło Kartuz, gdzie został zamordowany ojciec Jubilatki, Ferdynand i Augustyn Splitt. Tutaj z inicjatywy córek pana Augustyna, Cecylii i Brygidy, doszło do spontanicznego spotkania po prawie 80 latach z jedną z ostatnich żyjących członkiń rodziny Splitt, 94-letnią Stefanią Splitt (zdjęcie po lewej) . Jej rodzice we wrześniu 1939 roku udzielili tymczasowego schronienia rodzinie Jubilatki. W tym strasznym miejscu kaźni po raz pierwszy spotkali się potomkowie obu rodzin.
Na miejscu zbrodni wkopano płytę upamiętniającą miejsce tragicznej śmierci leśniczego Ferdynanda Szwarc z Leśnictwa „Sarni Dwór”. Zapalono znicze i złożono kwiaty . Chwilą zadumy uczczono pamięć pomordowanych.

Wizyta w leśniczówce

Ostatnim etapem obchodów Jubileuszu była niespodzianka – wizyta po wielu latach w wyremontowanej Leśniczówce „Sarni Dwór”, w której Jubilatka spędziła dzieciństwo.
Pani Stefania zwiedzając pomieszczenia przypominała sobie ludzi, sytuacje i przedmioty z czasów młodości. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Leśnictwa oraz Nadleśnictwa Kolbudy, w tym niezwykle życzliwy gospodarz tego miejsca leśniczy Arkadiusz Matuszczak. KG.

 

Tragedia rodzinna w 1939 roku

Stefania Alina Szwarc, córka Ferdynanda i Klary z domu Nowc, urodziła się 16 czerwca 1929 roku w Gdyni. Do 1939 roku mieszkała wraz z rodzicami i czworgiem rodzeństwa w leśniczówce „Sarni Dwór”, obecnie nadleśnictwo Kolbudy. W pierwszej dekadzie września 1939 roku, po powrocie z przymusowej ewakuacji rodzin pracowników państwowych, rodzina nie została wpuszczona do leśniczówki, zajętej przez miejscowych Niemców.
Pod swój dach przyjął bezdomnych pracownik leśny Leśnictwa Augustyn Splitt z żoną Franciszką, którzy sami stanowili już dziesięcioosobową rodzinę. Ferdynand Szwarc interweniował u władz niemieckich w sprawie bezprawnego zajęcia leśniczówki, za co został aresztowany i osadzony w więzieniu w Kartuzach wraz z Augustynem Splittem. Obaj byli katowani, bo nie zgodzili się podpisać volkslisty.
26 października 1939 roku Niemcy przeprowadzili największą akcję eksterminacyjną w rejonie Kartuz, mordując łącznie około 170 osób.
Bestialskiego mordu na więźniach z Kartuz i innych osobach, Niemcy dopuścili się na bagnistej polanie ok. 500 m. od wsi Kaliska. Zginęło tam około 136 osób. Kolejną grupę 33 osób Niemcy zamordowali w Borowie, w odległości 300 m. od szosy Kartuzy – Żukowo.
Po tych tragicznych wydarzeniach, z powodu braku informacji i kontaktu z aresztowanym mężem, mama Klara rozdysponowała czwórkę starszych dzieci wśród swojej rodziny zamieszkałej w Gdyni i Wejherowie. Sama z najmłodszym synem Henrykiem zamieszkała u siostry Wiktorii w Wejherowie przy ulicy Kościuszki, gdzie rodzina mieszka do dzisiaj.
Bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych wszystkie dzieci ponownie zamieszkały z matką Klarą w Wejherowie i stopniowo zakładając własne rodziny wyprowadzały się. Przy mamie Klarze pozostała córka Stefania, która z wielkim osobistym poświęceniem opiekowała się Nią do końca.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.