Młoda, zdolna, ambitna

Wejherowianka świetnie zagrała trudną rolę w filmie M. Łazarkiewicz

Niedawno na ekrany polskich kin wszedł film Magdaleny Łazarkiewicz „Powrót”, prezentowany m.in. w Wejherowie. Główną rolę w filmie gra wejherowianka Sandra Drzymalska. Kim jest ta młoda aktorka, której wybitna reżyserka M. Łazarkiewicz powierzyła tak trudną rolę?

 

Sandra Drzymalska. Fot. Maria Wider
Sandra Drzymalska. Fot. Maria Wider

Krytycy filmowi piszą o niej: „Sandra Drzymalska. Zapamiętajmy to nazwisko, wybitny debiut”, „młoda, zdolna, ambitna”, „Dawno nie widziałem aktorki, która w sposób tak świadomy, a jednocześnie tak intuicyjny wciela się w trudną i niejednoznaczną rolę”. A to tylko cząstka opinii o roli Sandry w filmie „Powrót”.

Wrażliwość i magnetyzm

Sandra to absolwentka liceum „Sobieskiego” w Wejherowie, aktorka Teatru „Prawie Lucki”, zdobywczyni wielu nagród na konkursach recytatorskich i teatralnych. Osoba obdarzona rzadko dziś spotykaną wrażliwością, umiejętnością wcielania się w grane przez siebie postaci bohaterów.
Ma w sobie jakiś magnetyzm, który poruszał serca najbardziej zatwardziałych przeciwników poezji. Jej interpretacja wierszy W. Szymborskiej czy Z. Herberta była tak sugestywna, że na długo zapadała w serca i pamięć jej słuchaczy. W teatrze szkolnym grała w wielu spektaklach opartych na dramatach Różewicza, Majewskiego i Szekspira. Zawsze tworzyła niezapomnianą, pełną żywiołowości, humoru, ale i melancholii postać.

Szkoła teatralna i miłość do …filmu

W czasie studiów w krakowskiej PWST, gdzie zdała za pierwszym razem, grała w spektaklach: „jednak Płatonow”, „Ożenek”, a po studiach w „Moralności Pani Dulskiej” (w Lesznie). Jednak nie teatr jest jej pasją. Porzuciła go (może na jakiś czas) dla filmu. Już pod koniec III roku studiów zagrała w serialu „Belfer” i od razu spotkała się z aprobatą ze strony widzów. Potem otrzymała propozycję zagrania w innych filmach, tj.: „Rykosztety”, „Chłopcy z motylkami”, „Amok”. Za rolę w filmie „Jest naprawdę ekstra” otrzymała wyróżnienie na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych za „osobowość i talent bijący z ekranu”. Pokochała film z wzajemnością.
– Kamera jest magiczna. Zagląda w głąb duszy, buduje intymność, widzi nie tylko aktora, ale człowieka. Na planie filmowym ważna jest praca z partnerem, tu jest energia i świeżość, ciągła zmiana ról. A ja kocham takie żywioły – opowiada o sobie Sandra Drzymalska, siedząc w wejherowskiej kawiarni „Insula”. Piękna, młoda, myślami już w podróży do Warszawy (ciągle ten pośpiech!)

Życie na walizkach

Do Wejherowa przyjechała na chwilę, by wreszcie zobaczyć się z długo niewidzianą rodziną. Życie na walizkach, wyjazdy na plany filmowe (bo Sandra gra w kilku filmach), spotkania z dziennikarzami (rola Uli w filmie „Powrót” wywołała spore zainteresowanie, o czym świadczą wywiady i opinie krytyków filmowych – wszystkie pozytywne!) utrudniają przyjazd do rodzinnego miasta, do którego ma wielki sentyment.
– Zawsze, gdziekolwiek jestem, podkreślam, że pochodzę z Wejherowa i dodaję, że mieszkańcy Pomorza są bardziej otwarci na świat – mówi Sandra. – Mamy w sobie powiew świeżości, zapach i siłę morza… i sporo (wbrew obiegowym opiniom) romantyzmu.

Budowanie postaci

Jak wyglądała praca na rolą Uli? Zdaniem Sandry Drzymalskiej, była trudna – jak na osobę po szkole teatralnej – i wyczerpująca. Najpierw czytanie scenariusza, zastanawianie się nad wyglądem, charakterem, odczuciami bohaterki. Budowanie jej psychiki. Spotkania z pracownikami fundacji „La Strada”, psychologami, oglądanie filmów na temat syndromu sztokholmskiego, a przede wszystkim własne budowanie tej postaci….
– Potem, po zejściu z planu, trudno z roli wyjść, ona staje się częścią mnie przy każdym filmie. I chodzę z nią, nie umiejąc się z nią rozstać jeszcze przez kilka miesięcy – mówi aktorka. – Miałam momenty załamania, to typowe nawet dla najbardziej doświadczonych aktorów, ale otaczali mnie wspaniali ludzie, tacy jak Agnieszka Warchulska, ekipa filmowa, a przede wszystkim moi bliscy. Bez ich wsparcia byłoby trudno przejść przez cały proces nakręcania poszczególnych scen. Nie sposób nie wspomnieć o najważniejszej osobie na planie filmowym, czyli o reżyserze. Fakt, że Magdalena Łazarkiewicz zaufała mi, powierzając tę rolę, że wybrała mnie z setki innych kandydatek, jest dużym wyróżnieniem. Rozmowy z nią przed i w czasie powstawania filmu dały mi bardzo dużo, wyposażyły w nowe umiejętności. Cały czas czułam jej wsparcie, choć były momenty trudne, nie tylko dla mnie.
Jak mówi Sandra Drzymalska, zupełnie inaczej grało się na planie filmowym „Sole” w reż. Carla Sironiego – wspaniałego człowieka i reżysera, który dostrzegł tę aktorkę wśród 400 kandydatek. Jego opowieść o młodej kobiecie, chcącej sprzedać dziecko we Włoszech, wymagała m.in. znajomości j. włoskiego. Sandra musiała w ciągu 3 miesięcy nauczyć się tekstu w tym języku, a także podszkolić znajomość j. angielskiego.
– Dałam radę. Włosi nawet chwalili mnie za bardzo dobry akcent – cieszy się Sandra Drzymalska – Mam nadzieję, że film trafi do polskich kin, bo porusza aktualne tematy i ma bardzo dobry scenariusz. Obecnie gram także w serialu „Stulecie Winnych” w reżyserii P. Trzaskalskiego. Świetna ekipa aktorska! Jestem zachwycona fenomenalną grą Kingi Preis. Znakomicie buduje emocje, kapitalnie wchodzi w graną postać. Wiele się od niej nauczyłam.

Kolejne wyzwania

Przed Sandrą kolejne wyzwania, ale o nich jeszcze nie chce mówić. Jedno jest pewne – nie ma czasu na nudę. Co chciałaby przekazać młodym aktorom?
– Nie bójcie się realizować swoich marzeń. Nie mówcie, że się nie uda, że nie potraficie… Jeśli czegoś bardzo chcecie, dacie radę! Wiem to po sobie – zachęca utalentowana wejherowianka.
Film „Powrót” trzeba obejrzeć. To obraz, który zmusza do refleksji, do wysiłku intelektualnego i do zadawania sobie podstawowych pytań o model rodziny, religii, o sens i konieczność rozmowy w życiu człowieka, szczególnie tego zagubionego. Być może uda się zaprosić Sandrę Drzymalską na spotkanie połączone z projekcją filmu, a takie starania podjął już p. Sebastian Niewola (WCK). Trzeba tylko poczekać na moment, kiedy nie będzie miała żadnych prób. Wierzę, że zrobi to dla swego ukochanego miasta i szkoły, którą dobrze wspomina.

Edyta Łysakowska-Sobiczewska

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Loading...