W Sierpniu’80 powstała „Solidarność”
W Wejherowie podobnie jak w całym kraju budowano struktury związku
Z okazji rocznicy strajków w sierpniu 1980 roku, w poprzednim wydaniu „Pulsu Wejherowa” pisaliśmy o mieszkańcach naszego miasta, zaangażowanych w walkę o wolność i poprawę warunków materialnych w Polsce. Zgodnie z zapowiedzią tym razem o tworzeniu struktur „Solidarności” w 1980 i 1981 roku w Wejherowie opowiada Czytelnikom Jan Wojewski.
Jak już informowaliśmy, w sierpniu 1980 roku wejherowianie uczestniczyli m.in. w strajku okupacyjnym na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Zygmunt Palasz zajmował się obsługą stoczniowego radiowęzła, który podczas strajku miał ogromne znaczenie, natomiast Henryk Mierzejewski był współorganizatorem protestu stoczniowców w Gdyni i członkiem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni im. Lenina w Gdańsku. O tych i innych zasłużonych ludziach można dowiedzieć się więcej, na wystawie w siedzibie Wspólnoty Pokoleń w Wejherowie (wejście od ul. Mickiewicza na tyłach wejherowskiego ratusza).
Trudny proces
Po podpisaniu Porozumień Sierpniowych i utworzeniu NSZZ „Solidarność”, struktury związku powstawały w zakładach i placówkach w całej Polsce, m.in. w Wejherowie.
– Mimo, że w 1980 roku do „Solidarności zapisywały się miliony Polaków (w 1981 roku związek liczył 10 mln członków – dop. red.) proces tworzenia struktur „Solidarności” nie był łatwy. Razem z żoną, nauczycielką matematyki, działaliśmy w środowisku wejherowskiej oświaty, starając się zakładać koła „Solidarności”, ale na początku zainteresowanie było niewielkie. Ludzie obawiali się represji albo nie chcieli angażować się w działalność. Nie brakowało też osób o odmiennych poglądach, zwłaszcza zwolenników dotychczasowego systemu – mówi Jan Wojewski, który w 1980 roku był nauczycielem historii w Liceum Medycznym w Wejherowie.
Wcześniej, jako student historii na Uniwersytecie Gdańskim włączył się, jak wielu innych, w działalność antykomunistyczną, a duży wpływ mieli na młodego Jana m.in. Arkadiusz Rybicki i Aleksander Hall. J. Wojewski interesował się wydarzeniami w sierpniu 1980 roku, tym bardziej, że strajki objęły m.in. wejherowskie zakładu pracy.
PKS na czele
strajkujących zakładów
– Strajkowały różne firmy, do miasta docierały ulotki, ale poza tym odnosiło się wrażenie, że życie toczy się normalnym trybem – wspomina Jan Wojewski – Wiodącym przedsiębiorstwem wśród strajkujących zakładów PKS w Wejherowie, gdzie współorganizatorem strajku był Adam Rosiński, przewodniczący Komitetu Strajkowego w Wejherowie, delegat do MKS w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
W środowisku oświatowym w Wejherowie w tworzenie struktur „Solidarności” zaangażowani byli Jan i Bożena Wojewscy. Oboje jeździli do Gdańska, na spotkanie komisji założycielskiej Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, zbierali materiały, informacje, aby wykorzystać je w wejherowskich szkołach.
– Jeździłem do Gdańska jako tzw. Łącznik, ale też jako członek Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Wejherowie, a także członek Regionalnej Sekcji Oświaty NSZZ w Gdańsku. Później zostałem członkiem Komisji Krajowej Sekcji Oświaty NSZZ Solidarność. Pełniłem w niej funkcję sekretarza – relacjonuje Jan Wojewski. – Duży wpływ wywarł na mnie Bronisław Sarzyński, przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania „Solidarności”, więzień lat 50-tych. Dużo dyskutowaliśmy, wypracowując metody działalności społecznej i pracy zawodowej. Chodziło nam o przyszłą wolną Polskę, o przygotowanie młodzieży, na którą wpływ mieliśmy jako nauczyciele.
Jan Wojewski utworzył koło NSZZ ”Solidarność” w Liceum Medycznym do którego, jak sam informuje, zapisało się więcej pracowników administracji oraz personelu technicznego niż nauczycieli.
Stopniowo struktury „Solidarności” powstawały we wszystkich szkołach, a równolegle w wejherowskich zakładach pracy, m.in. we wspomnianym PKS.
W styczniu 1981 utworzono Komisję Zakładową „Solidarności” w „Samochodówce”, gdzie przewodniczącym został Zbigniew Wolanin. Jan Wojewski był członkiem Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Wejherowie.
Żona Bożena wspierała go w tej działalności, a sama działała aktywnie w Kole „Solidarności” w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 1 w Wejherowie.
Represje
Działalność opozycyjna, mimo podpisanych Porozumień Sierpniowych, nadal spotykała się z represjami. Tak było w przypadku pana Jana, który 1 września 1981 r. dostał wypowiedzenie z pracy w szkole. Pretekstem była zbyt mała liczba godzin historii. Nauczyciel odwołał się od tej decyzji. Ponieważ był działaczem związkowym na razie mógł pracować dalej.
Ogłoszenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku oznaczało dla niego kolejne represje. J. Wojewski został odsunięty od pracy pedagogicznej w Liceum Medycznym i przeniesiony do pracy w bibliotece Liceum Medycznego, aby nie miał kontaktu z młodzieżą.
Wcześniej jako historyk organizował w szkole uroczystości patriotyczne z okazji ważnych rocznic, na przykład w rocznice powstań narodowych. Dzięki temu mógł przekazywał uczennicom „Medyka” wiadomości historyczne a także kształtował postawy patriotyczne.
„Solidarność” zwycięży
Ponieważ po ogłoszeniu stanu wojennego nie mógł organizować zajęć z młodzieżą w szkole, zapraszał uczniów do domu.
– W ten sposób u mnie w domu odbywały się tajne kursy historii, dotyczące m.in. Konstytucji 3 Maja, powstań i innych wydarzeń z dziejów Polski – opowiada nauczyciel. – Starałem się przekonywać młodzież, że „Solidarność” w końcu zwycięży i odzyskamy wolność.
Tą działalnością zainteresował również młodzież z Liceum Ogólnokształcącego, a także uczniów tzw. wieczorówki.
– Młodzi ludzie, uzupełniający wykształcenie w liceum wieczorowym mówili mi, że dzięki tym spotkaniom dowiedzieli się sporo o historii Polski. Dziękowali mi, że pokazałem im prawdę o naszej historii współczesnej, a ja odczuwałem wtedy wielką satysfakcję – wspomina pan Jan.
Frustracja i emigracja
Niestety, w czasie wakacji w 1981 roku okazało się, że w kolejnym roku szkolnym pan Jan nie zostanie zatrudniony w Liceum Medycznym. Rok później pracę w szkole straciła też jego żona Bożena. Z trudem znaleźli zatrudnienie w swoim zawodzie – on w Pucku, ona w Starzynie.
– To był trudny czas, m.in. żeby pojechać do pracy żona wyjeżdżała z domu o świcie, ogarnęło nas przygnębienie, narastała frustracja – wspomina Jan Wojewski, który nadal angażował się w działalność opozycyjną, np. tworząc i rozklejając na ulicach ulotki.
Podczas procesji Bożego Ciała państwo Wojewscy udekorowali okno tak, żeby utworzyć znak V, na który uczestnicy uroczystości religijnej zwracali uwagę.
W 1988 roku nadarzyła się okazja wyjazdu do Niemiec, gdzie pan Jan pozostał. Po kilku miesiącach dołączyła do niego żona z 4-letnim synem Łukaszem, a już na emigracji, w 1990 roku urodziła się córka Dominika.
– Razem z żoną podjęliśmy decyzję o emigracji w związku z ówczesną sytuacją polityczną i poczuciem beznadziei, a także ze względu na stan zdrowia synka – mówi pan Jan i dodaje, że dzisiaj jest dumny z dzieci, którym razem z żoną przekazał wartości Solidarności.
– Przejawiło to się między innymi tym, że nasze dzieci w klasach maturalnych zaprezentowały prace dyplomowe o „Solidarności” i o postaci pułkownika Kuklińskiego. Otrzymały one najwyższą ocenę i spotkały się z dużym uznaniem uczniów i nauczycieli, którzy o tych sprawach dowiedzieli się po raz pierwszy.
W ostatnich latach wejherowianie coraz częściej przyjeżdżają z Berlina do Wejherowa, a niedawno podjęli decyzję o powrocie tu na stałe.
Anna Kuczmarska

