Nie jesteśmy po to, aby zakładać blokady

Dwudziestu ośmiu strażników miejskich, w tym jedna strażniczka, strzegą porządku na terenie Wejherowa i dbają o bezpieczeństwo jego mieszkańców. O funkcjonowaniu Straży Miejskiej w naszym mieście rozmawiamy z jej komendantem, Zenonem Hincą.

Mija 20 lat od powołania do życia Straży Miejskiej. To szmat czasu. Wiele się zmieniło, zapewne na lepsze.
– Wyłącznie na lepsze. Od 1 stycznia 1993 roku pracujemy, a właściwie służymy mieszkańcom przez 24 godziny na dobę. Pracujemy w systemie czterozmianowym. Monitoringiem, na który składają się 32 kamery, obejmujemy prawie całe miasto, wszystkie osiedla, centrum Wejherowa i miejsca najbardziej uczęszczane. Do tego na Kalwarii Wejherowskiej pracuje 26 systemów alarmowych, które w dzień i w nocy strzegą spokoju tego ważnego dla miasta miejsca.

 

– Czy kamery i monitory są skuteczne?
– Monitoring działa od 2002 roku i cały czas jest rozbudowywany. W miejscach nim objętych przestępczość spadła o 80 procent. Marzę ciągle o 100-procentowym spadku takich zdarzeń.
Co jeszcze zmieniło się w funkcjonowaniu wejherowskiej Straży Miejskiej?
– Dokonaliśmy pewnych zmian organizacyjnych. Powołaliśmy struktury prewencji, których szefem został st. insp. Marek Glowienke. To takie siły szybkiego reagowania. Oprócz tego wyodrębniliśmy czterech dzielnicowych, którzy w terenie załatwiają sprawy zgłaszane przez mieszkańców, a oprócz tego w ramach pomocy prawnej wykonują niektóre czynności na zlecenie wydziałów urzędu miejskiego, sądu i innych jednostek straży miejskiej. Ich pracę koordynuje insp. Zenon Wirkus. Obaj funkcjonariusze w wejherowskiej Straży Miejskiej przepracowali 19 lat. Doskonale znają miasto i jego problemy. W miejskim parku regularnie pracuje patrol strażników. Pilnuje, aby spacerowicze, szczególnie dzieci i ich opiekunowie, a także goście naszego miasta czuli się bezpiecznie.
– Co najbardziej utrudnia pracę strażnikom?
– Najtrudniej jest w weekendy, kiedy organizowane są różne imprezy, m.in. dyskoteki. Wielu uczestników nocnego życia po wypiciu alkoholu zapomina o zasadach i przestrzeganiu prawa. Wtedy najczęściej dochodzi do niszczenia wiat, wystaw, ławek, śmietników, miejskich klombów, a także do zakłócania ciszy i spokoju. Odbieramy wiele zgłoszeń i interweniujemy.
– Wakacje dobiegły końca. Czy latem Straż Miejska ma więcej pracy?
– Trochę więcej, niż w ciągu całego roku. Latem odnotowujemy więcej przypadków zakłócania ciszy nocnej, ale z problemem tym doskonale sobie radzimy. Pomaga nam w tych działaniach uliczny monitoring oraz wzorcowa wręcz współpraca z policją. Chuligani o tym bardzo dobrze wiedzą i nie ryzykują.
No właśnie. Strażnicy często działają razem z policjantami. Jak się układa ta współpraca?
– Od 20 lat bardzo dobrze współpracuje się nam z wejherowską policją. Mamy bezpośredni i błyskawiczny kontakt, dzięki czemu możemy szybko reagować w różnych sytuacjach. Praca zespołowa przynosi dobre efekty. Myślę, że mieszkańcy są z tego zadowoleni.
Strażnicy działają na różnych płaszczyznach i w różnych dziedzinach. Aż trudno wszystkie wymienić.
– Wbrew temu, co ogólnie sądzi się o Strażach Miejskich, nie jesteśmy po to aby gnębić mieszkańców i uprzykrzać im życie, zakładając blokady na koła źle zaparkowanych samochodów. W Wejherowie blokady na koła pojazdów są zakładane jedynie w sytuacjach naprawdę uzasadnionych. Takich mamy około 10 w ciągu całego roku, a są lata w których blokady na koła, pojazdu nie założyliśmy ani razu. Najważniejszym zadaniem strażników jest dbanie o porządek i ład w mieście i pełnienie służebnej roli wobec mieszkańców.
– A jednak zdarzają się skargi i narzekania na strażników?
– Tak, czasem zgłaszają się osoby niezadowolone i skarżą się na pracę strażników. Tak się jednak składa, że dotyczy to osób naruszających porządek, łamiących prawo, które wszelkimi sposobami próbują przerzucić winę na interweniującego strażnika miejskiego.
Często zgłaszający działają pod wpływem emocji. Dopiero po rozmowie z komendantem często ta złość mija i nieco inaczej po fakcie oceniają całe zdarzenie. Ja tych ludzi potrafię zrozumieć. Nikt nie lubi być karany i instruowany często przez o wiele młodszego od siebie funkcjonariusza. Niestety, ale takie są realia. Jestem przekonany, że pomiędzy nami a mieszkańcami miasta nie ma nieporozumień. Nie słyszałem też, aby ktoś twierdził, że Straż Miejska w Wejherowie była niepotrzebna.
Na potwierdzenie tych słów dodam, że kontrola zarządzona przez Wojewodę Pomorskiego a przeprowadzona przez Komendanta Wojewódzkiego Policji wykazała, że praca Straży Miejskiej w Wejherowie jest wzorcowa.
– Zatem gratulujemy i dziękujemy za rozmowę.


Skuteczność SM widać gołym okiem

Obok wielu codziennych (i conocnych) akcji i interwencji, Straż Miejska w Wejherowie może pochwalić się osiągnięciami, które zmieniły oblicze miasta.

ŚMIECI ZNIKNĘŁY
M.in. w ciągu 20 lat rozwiązywała problemy z zaśmiecaniem miasta. Kiedyś gód Wejhera witał zmotoryzowanych stertami śmieci, które zalegały przy ul. Gdańskiej, Ofiar Piaśnicy, Sucharskiego, Budowlanych, Marynarki Wojennej, a także wzdłuż rzeki Redy. Poprzez kontrole posesji, regularne monitorowanie takich miejsc oraz karanie sprawców, udało się zmarginalizować takie zwyczaje.

BEZ PIJAKÓW I ŻEBRAKÓW
Dzięki wprowadzeniu regulaminu oraz zakazów spożywania alkoholu w wielu miejscach, a także karanie mandatami i wnioskami do Kolegium ds. Wykroczeń, opanowano plagę picia alkoholu, praktycznie w każdym miejscu miasta i o każdej porze Można powiedzieć, że taki problem w Wejherowie nie istnieje.
Wspólnie z placówką Straży Granicznej we Władysławowie, wejherowska Straż Miejska zlikwidowała zjawisko żebrzących w różnych rejonach miasta obywateli Rumunii.

MNIEJ WYSTRZAŁÓW…
Przez wiele lat w okresie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia mieszkańcy wręcz terroryzowani byli przez strzelających petardami. W 1997 r. wprowadzono zakaz używania środków pirotechnicznych w obrębie miasta. Dzięki temu strażnicy mogli egzekwować takie prawo, a kontrole i kary rozwiązały problem hałasowania petardami. Zabawyt z hukiem dozwolone są tylko w Sylwestra i Nowy Rok.

…I MNIEJ WODY WYLEWANEJ NA PRZECHODNIÓW
Święta Wielkanocne to także obyczaj lanego poniedziałku. Mieszkańcy skarżyli się na chuligański wybryki związane z oblewaniem wodą przechodniów, co nie miało związku ze świąteczną tradycją. Karanie dorosłych, wyłapywanie chuliganów, patrolowanie miasta oraz konfiskowanie naczyń z wodą, przyniosło prawie całkowity zanik takich zwyczajów.

HANDEL TYLKO Z ZACHOWANIEM HIGIENY
Od 1992 r. prowadzona była akcja regulowania zasad handlu na terenie miasta. Dotąd w różnych sektorach miasta oraz na wejherowskim rynku prowadzony był niekontrolowany handel uliczny. Na łóżkach polowych, na kartonach, itp.,sprzedawane było mięso oraz różne produkty spożywcze bez zachowania jakichkolwiek zasad higieny. Handlem zajmowali się głównie rolnicy z sąsiednich gmin.
Udało się zlikwidować stare targowisko i uruchomić nowoczesny, otwarty obiekt targowy. Ponadto kontrole miejsc handlu oraz kierowanie wniosków do Kolegium ds. Wykroczeń unormowały zasady handlowania na terenie Wejherowa.

GRAFICIARZE POD KONTROLĄ
Straż Miejska podjęła zdecydowane działania walki z grafficiarzami niszczącymi elewacje, itp. oraz osobami rozwieszającymi plakaty i reklamy w niedozwolonych miejscach, w tym także przy głównych ciągach ulic (wzdłuż pasów drogowych). Na przełomie 1999 i 2000 r. taki proceder był plagą miasta, a obecnie stanowi nieliczne zdarzenia.
nie ma wraków na ulicach miasta
Dość szybko i sprawnie udało się Straży Miejskiej rozwiązać problem porzuconych pojazdów. Takie wraki stały w różnych zakątkach miasta, rozsypywały się ze starości i w wyniku rozkradania, straszyły i stawały się niebezpieczne, szczególnie dla dzieci. Teraz bez problemów takie pojazdy są odholowywane na parking policyjny, a potem zlecana jest ich kasacja.
Wraków pojazdów praktycznie nie ma w Wejherowie.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.