Kiedy praca jest pasją

W salonie fryzjerskim „Fiore” w Bolszewie każdego dnia pojawia się wielu klientów. Przychodzą panie, panowie i młodzież. Mimo że fryzjerki uwijają się, sprawnie czesząc, strzygąc, stylizując fryzury, na ogół na usługę trzeba poczekać. Klienci cierpliwie czekają, bo widzą, że z tego eleganckiego, nowoczesnego salonu wyjdą zadowoleni. Jaka jest recepta na zadowolonych klientów i dobrą opinię zakładu? Zapytaliśmy o to właścicielkę „Fiore”, Honoratę Białobłocką.

Elegancki, nowoczesny salon fryzjerski, a w przyszłości także kosmetyczny, pani Honorata otworzyła 5 grudnia 2015 roku. Klienci już polubili to miejsce.

Zdaniem mistrzyni fryzjerskiej i właścicielki salonu, klientów trzeba szanować i dbać o nich. Należy mieć odpowiednie podejście do osób starszych albo bardzo młodych, do kobiet, mężczyzn, a także do dzieci, które również są klientami tego zakładu.
– Oprócz umówionych wcześniej klientów, staramy się przyjąć wszystkich, którzy do nas trafią, nie odmawiając strzyżenia, mycia czy ułożenia fryzury – tłumaczy pani Honorata. – Staram się również być uprzejma i uśmiechnięta, chociaż czasem, po wielu godzinach pracy jest to trudne. Przede wszystkim bardzo lubię swoją pracę i to jest chyba podstawa sukcesu, jeśli mogę o nim mówić.

NAUKA I PRACA
Naszym zdaniem potrzebny jest jeszcze talent, którego Honoracie Białobłockiej z pewnością nie brakuje. Jak mówią członkowie rodziny i znajomi pani Honoraty, praca jest jednocześnie jej pasją, a fryzjerstwo – główną dziedziną zainteresowania.
Wszystko zaczęło się w czasach, kiedy młoda mieszkanka Bolszewa była jeszcze nastolatką. W wieku 14 lat podczas wakacji postanowiła popracować jako praktykantka w salonie fryzjerskim. Nie obawiała się ciężkiej pracy, m.in. sprzątania i wykonywania innych prac pomocniczych, ponieważ od dziecka pomagała mamie w domu i w sklepie.
Z domu wyniosła pracowitość, sumienność i wytrwałość. W salonie fryzjerskim, w którym nastoletnia Honorata była na praktyce odkryła, że właśnie to i tylko to chce robić w życiu. Została więc fryzjerką.
– W Wejherowie nie było wówczas szkoły z takim kierunkiem kształcenia, więc dojeżdżałam z Bolszewa do Rumi, do tamtejszej szkoły zawodowej – wspomina Honorata Białobłocka. – Uczyłam się fryzjerstwa pod okiem pani Elżbiety Melcer i bardzo dobrze wspominam tamten czas. W trakcie edukacji miałam praktyki w zakładzie Anny Sajdak w Bolszewie, gdzie mieszkam od dziecka. Tam również wiele się nauczyłam.

WŁASNY SALON ALBO IMPREZA
Mimo to, pani Honorata nieco obawiała się otwarcia własnego zakładu, odpowiedzialności i troski o jego funkcjonowanie, a taka możliwość pojawiła się bardzo szybko. Kiedy dziewczyna zbliżała się do 18 urodzin, jej mama zaproponowała pieniądze na wynajęcie salonu fryzjerskiego. Nadarzyła się okazja, bo jedna z fryzjerek przeniosła się gdzie indziej, a jej dotychczasowy zakład był do wzięcia. Mama postawiła jednak córce warunek: albo własny salon albo huczna impreza na „osiemnastkę”, o której marzyła Honorata. Dziewczyna wybrała pierwszy wariant i tym samym w wieku zaledwie 18 lat, w 2003 roku została właścicielką zakładu fryzjerskiego.
– Początki były bardzo trudne, pracowałam sama po dziesięć godzin dziennie, cały czas stojąc, a do tego stresowałam się prowadzeniem zakładu i brakiem doświadczenia – mówi H. Białobłocka. – Ale udało się, bo w moim pierwszym zakładzie wytrwałam trzynaście lat, pozyskując coraz więcej klientów. W zeszłym roku, w grudniu otworzyłam nowy salon w Bolszewie.

MISTRZ RZEMIOSŁA
Wracając do początków, dwa lata po rozpoczęciu własnej działalności, pani Honorata zdobyła tytuł i dyplom mistrza, a potem została członkiem Powiatowego Cechu Rzemiosł, małych i średnich Przedsiębiorstw w Wejherowie. Ponieważ ukończyła również kurs pedagogiczny, jako mistrz rzemiosła szkoli uczniów w zawodzie fryzjerskim.
– Oprócz dwóch zatrudnionych w zakładzie fryzjerek, mam obecnie pod opieką cztery uczennice – informuje właścicielka salonu „Fiore”. – Wykonujemy wszelkie usługi, również nowości, takie jak strzyżenie gorącymi nożycami czy sauna ozonowa, pomagająca w regeneracji włosów. Często uczestniczę w szkoleniach, a dodatkowo staram się śledzić w internecie nowości i zmiany we fryzjerskiej modzie. Czasami siedzę do późnego wieczora i przeglądam specjalistyczne strony internetowe, dotyczące fryzur.
Zapytana o obecne trendy we fryzjerskiej modzie, Honorata Białobłocka twierdzi, że modne są różne fryzury, a uczesanie należy przede wszystkim dobrać indywidualnie, do twarzy i sylwetki. Nie zawsze pasuje do nas fryzura, którą ma ulubiona aktorka czy piosenkarka, chociaż często kobiety kierują się tym, co widzą w telewizji lub w czasopismach.
– Podpatrzona tam fryzura może być inspiracją, ale niekoniecznie należy ją kopiować – mówi Honorata Białobłocka. – W modzie ślubnej przemijają sztywne koki i upięcia. Dominują teraz uczesania lekkie, bardziej naturalne, modne są również warkocze.

CZAS DLA RODZINY
Honorata Białobłocka ma konkretne plany rozwijania swojej firmy. Obok salonu fryzjerskiego, mieszczącego się w nowym domu pani Honoraty, ma powstać salon kosmetyczny. Dzięki temu w jednym miejscu będą świadczone kompleksowe usługi, dotyczące urody.
Czy zapracowana i pełna pomysłów właścicielka zakładu fryzjerskiego ma w ogóle czas wolny? Niewiele, ale na pewno znajduje go dla męża i dwóch synów: 10-letniego Damiana i 4-letniego Krystiana. Z rodziną najchętniej spędza wolne chwile, ale marzy o dłuższym odpoczynku, na który ciągle brakuje czasu.
Nie brakuje jej na szczęście satysfakcji z pracy i uśmiechu, którym obdarza swoich klientów.
Anna Kuczmarska

Kiedy praca jest pasją
Komentarzy (0)
Dodaj komentarz