Najważniejsze jest pomaganie

13 października - Dzień Ratownika Medycznego

Z okazji przypadającego 13 października Dnia Ratownika Medycznego rozmawiamy z Markiem Kukuczką, ratownikiem Falck Medycyna w Wejherowie. M. Kukuczka pracuje również w Zespołach Wyjazdowych Ratownictwa Medycznego Szpitali Pomorskich oraz w Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni.

– Jakie wykształcenie i przygotowanie powinien mieć ratownik medyczny?
– Zawód ratownika wiąże się z ciągłym kształceniem. Przez okres 5 lat każdy ratownik musi zdobyć 200 punktów edukacyjnych. Obecnie musi ukończyć 3-letnie studia wyższe na kierunku ratownictwo medyczne. Wcześniej wystarczyło ukończenie szkoły policealnej. Skończyłem studia w PSW w Kwidzynie, a obecnie studiuję bezpieczeństwo narodowe w Słupsku.

– Z tego co wiem, nie poprzestał pan na kierunku ratownictwo medyczne.
– Owszem, ukończyłem także kilka kursów, na przykład ratownictwa wysokogórskiego, hipotermii czy postępowania na wypadek zdarzeń masowych. Dodatkowo jestem absolwentem szkoły podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu. Zdobyłem specjalizację wojskową ratownika pola walki (Combat Lifesaver). Kurs, który odbywał się w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi, polegał na ćwiczeniach praktycznych, dzięki którym poznałem techniki pierwszej pomocy i podtrzymywania życia, przedszpitalnej opieki medycznej na polu walki oraz wzywania medycznej ewakuacji.

– Wszystko to brzmi imponująco. Oprócz wykształcenia z pewnością nie brakuje panu doświadczenia i pasji. Czy zawsze chciał pan pomagać innym?
– Pomaganie zawsze było i jest moją pasją i myślę, że podobnie czuje każdy ratownik. Doświadczenia zdobywam się w codziennej pracy od kilku dobrych lat. Dodam jeszcze, że pasją i zapałem do dalszego szkolenia wojskowego „zaraził mnie” mat Łukasz, jeden z dowódców w jednostce wojskowej w Wejherowie. Jego wzorowa postawa i przykład żołnierskiego życia mobilizowały nas do głębszego zapoznania się z działalnością wojskową.
– Wracając do codziennej pracy ratownika medycznego, jakich wezwań jest najwięcej? Czy zawsze są one uzasadnione?
– W większości karetki pogotowia są wzywane do różnego rodzaju zachorowań. Niestety, zbyt często jeździmy do chorych, którzy powinni raczej skorzystać z pomocy lekarza w przychodni. Często nie zdają sobie sprawy, że wzywając Zespół Ratownictwa Medycznego, blokują ratowników, którzy mogą być w tym czasie potrzebni w nagłych wypadkach, na przykład do reanimacji dziecka. Tymczasem zdarza się nawet, że odwiedzamy kogoś, kto ma złe samopoczucie lub migrenę. Dla mnie jako ratownika najbardziej bulwersujące jest podawanie dyspozytorom medycznym objawów, które po przyjeździe na miejsce okazują się zupełnie inne.
Dlatego proszę mieszkańców Wejherowa, aby nie wzywali ratowników medycznych w przypadku, gdy mogą i powinni skontaktować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej. Poza godzinami pracy przychodni można przecież skorzystać z nocnej lub świątecznej obsługi chorych, która mieści się w szpitalu w Wejherowie. Tam jest m.in. lekarz wyjazdowy.

– Czy udział w akcjach ratowniczych wywołuje u ratowników duże emocje, silne przeżycia?
– Tak, jeśli dochodzi do szczególnie niebezpiecznych lub tragicznych zdarzeń, przezywamy je, czasem bardzo. Największe emocje wywarła na mnie sytuacja, która miała miejsce przy ulicy Zamkowej w Wejherowie. Podczas osunięcia się ziemi, mężczyzna – właściciel firmy budowlanej – zginął pod wodą. Najgorsze, że nie było możliwości pomocy tak szybkiej, aby dało się uratować tego mężczyznę. Każda taka sytuacja wywiera w nas ratownikach jakieś piętno. Pojawia się myśl, co można było jeszcze zrobić? Uważam jednak, że w chwili działania każdy z nas robi wszystko, co w danej sytuacji i miejscu jest w stanie zrobić.
– Jakie są największe problemy w państwa pracy?
– Ubolewam nad wzmożoną agresją, której coraz częściej doświadczamy, zarówno my ratownicy, jak i inne służby. Agresywni bywają pacjenci lub osoby z ich otoczenia. Karygodnym jest atakowanie osób które chcą pomagać.
Problemem jest też spory koszt utrzymania zespołu i zakup sprzętu, który jest bardzo drogi. Liczymy na wsparcie samorządów oraz prywatnych przedsiębiorców.
Cieszę się, że samorządy inwestują w bezpieczeństwo mieszkańców, m.in. w Wejherowie i powiecie wejherowskim, o czym świadczą dofinansowania do zakupu sprzętu zarówno od pana Prezydenta Miasta Wejherowa jak i pani Starosty Gabrieli Lisius.

– Co przynosi panu i pana kolegom satysfakcję w pracy?
– Możliwość pomagania chorym i poszkodowanym, ogromna radość kiedy uda się uratować komuś życie. Cieszą nas też bardzo pozytywne opinie na temat pracy zespołów wyjazdowych, publikowane w internecie. To takie miłe podziękowanie za to, że mogliśmy być Państwu potrzebni.

– Dziękuję za rozmowę.

 

Dzień Ratownictwa Medycznego – święto polskiego ratownictwa medycznego, po raz pierwszy obchodzone 13 października 2006 w Wyszkowie w województwie mazowieckim. Zostało ono powołane Ustawą z dn. 8 września 2006 o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.