Chcę wygrać dla Wejherowa!

Rozmowa z Rafałem Szlasem, wejherowskim radnym, który w nadchodzących wyborach kandyduje na posła.

– Skąd kwota brakujących 150 mln zł w budżecie miasta?
RAFAŁ SZLAS: – W tym roku wejherowska oświata będzie kosztowała 68 mln zł, zaś otrzymane od rządu subwencje i dotacje to 39 mln. Zabraknie więc 29 mln zł i to bez ostatnich podwyżek dla nauczycieli.
Jeśli nic się nie zmieni w polityce rządu po najbliższych wyborach do Sejmu, to w całej 5-letniej kadencji samorządu do 2023 roku w budżecie Wejherowa zabraknie 5 razy po ok. 30 mln, czyli co najmniej 150 mln zł, bo przecież nic już tańsze nie będzie.
– Czy działalność szkół jest zagrożona?
– Szkoły muszą funkcjonować, to oczywiste. Rząd dobrze to wie i dlatego wymusza, aby samorządy dopłacały do szkół ze swojego budżetu kosztem innych zadań dla mieszkańców. W efekcie te 150 mln zł zostanie zabrane mieszkańcom przez politykę rządu.
– Jak ten brak odczują mieszkańcy Wejherowa?
– Za te 150 mln zł nie zostaną wykonane: drogi, boiska, mieszkania komunalne i inne inwestycje dla mieszkańców. Będzie mniej imprez kulturalnych i sportowych, itd. Dla porównania budowa Węzła Wejherowo-Kwiatowa, czyli to co już zrobiliśmy przed dworcem PKP oraz powstający tunel pod torami i parking przy krajowej „szóstce” będą kosztowały 20,7 mln zł z miejskich środków.
Hala sportowa przy Szkole Podstawowej nr 5 to koszt 9,3 mln zł. Na wymianę starych pieców w całej poprzedniej kadencji 2014-2018 miasto wydało z własnych środków 3,3 mln zł, a cały Wejherowski Budżet Obywatelskich kosztowała od początki istnienia 4,1 mln zł.
– Z czego wynika, że to rząd powinien zapłacić za oświatę?
– Zgodnie z przepisami edukacja to zadanie rządowe. Samorządy są jedynie wykonawcami tego zadania za pieniądze z budżetu państwa.
W rzeczywistości samorządy w całej Polsce od lat dokładają ogromne środki, aby szkoły w ogóle funkcjonowały. Dla przykładu, Rumia dopłaci w tym roku prawie 32 mln zł, zaś Reda kilkanaście milionów. To są problemy mieszkańców naszego powiatu, które chcę rozwiązywać. Przecież bez pieniędzy obniży się jakość funkcjonowania miast i gmin, co ma wpływ na życie każdego z nas.
Chcę w Sejmie walczyć o zmianę systemu finansowania oświaty, tak aby rząd płacił za to, co do niego należy, albo o dodatkowe środki dla miast i gmin, gdyż samorządy są dziś pokrzywdzone.
– Co Pan proponuje?
– Koalicja Obywatelska proponuje, aby wpływy z podatku PIT i CIT w całości zostały w samorządach na realizację potrzeb społeczności lokalnych. Obecnie miasta i gminy dostają tylko 38% z PIT i niecałe 7 % z CIT. To by wyrównało budżety lokalne. Rząd bez problemu sobie poradzi, gdyż – jak sam twierdzi – bardzo wzrosły wpływy z podatku VAT.
– Jednak mamy rządowe programy np. na drogi samorządowe….
– I dobrze, że są, tylko to za małe środki biorąc pod uwagę potrzeby mieszkańców i to co wcześniej im zabrano. Co z tego że rząd da samorządowi 1, 2 czy 4 mln zł, skoro wcześniej zabrał 10 razy tyle?
Samorządność polega na tym, że pieniądze zostają tu, na dole i to wspólnoty lokalne, mieszkańcy decydują na co je wydać, a nie na tym, że wpierw rząd zabiera, a potem wybiórczo daje komu chce i to wielokrotnie mniej niż zabrał, tak jak to się obecnie dzieje.
– Jakie będą skutki, jeśli nic się nie zmieni po wyborach?
– Miasta i gminy czeka bieda. Nie będziemy w stanie zaspokajać potrzeb mieszkańców.
Dziś w Sejmie potrzebna jest silna polska reprezentacja samorządowa, aby walczyć o Polskę gminną. Chcę grać w tej reprezentacji i wygrać dla Polski lokalnej, dla Wejherowa.
– Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.