Kolarstwo pasją

W zawodach startował ...z prawnukiem

Nestor wejherowskiego kolarstwa szosowego 79-letni Gerard Patok wciąż zadziwia swoją dyspozycją i udziałem w zawodach. Mimo problemów zdrowotnych, które z upływem lat dotykają każdego człowieka, trenuje intensywnie – latem na trasach wokół Wejherowa, a jesienią i zimą na rowerze ustawionym na rolkach.

Gerad Patok (w środku) z jednym ze zdobytych w 2018 roku pucharów.
Gerad Patok (w środku) z jednym ze zdobytych w 2018 roku pucharów.

Latem pan Gerard musi przejechać codziennie co najmniej 50 km, a bywa że około stu. Na rolkach wystarczy godzina intensywnego treningu dziennie.
– W zeszłym roku było gorzej, niż w poprzednich latach, bo wiosną miałem zabieg onkologiczny. Dopiero od czerwca mogłem systematycznie jeździć na rowerze – mówi z nieukrywanym żalem Gerard Patok. – W sumie, w ubiegłorocznym skróconym sezonie, przejechałem tylko (!) 3 tysiące kilometrów.
Mimo wiosennych perturbacji zdrowotnych, wejherowianin rozkręcił się latem i wziął udział w kilku zawodach kolarskich.
– Kilkakrotnie stawałem na najwyższym podium w swojej kategorii wiekowej (60+) m.in. w Cyklo Kartuzy, gdzie startowałem wspólnie ze swoim prawnukiem. Brałem też udział w zawodach w Cyklo Pelplin, Kociewie Kołem i Żuławy Wkoło. W sumie w tym roku zdobyłem 5 pucharów – informuje Gerard Patok dodając, że miał też zamiar pojechać na tradycyjny maraton rowerowy do Szwecji, ale ostatecznie zrezygnował ze względu na zbyt małą ilość treningów.
Ogólnie Gerard Patok zadowolony jest z realizacji ubiegłorocznych planów.
Jesienią, ze względu na ochłodzenie pan Gerard przestał przesiadł się z roweru na domowy trenażer. Jak podkreśla cyklista, sama jazda na rowerze, to nie wszystko. Potrzebna jest odpowiednia dieta, uzupełnianie płynów i kalorii, a także stosowny do aury sprzęt i ubiór.
Swoją aktywność monitoruje przez profesjonalną nawigację rowerową Garmin sprzężoną cyfrowo z pulsometrem, aby kontrolować pracę serca m.in. bezpieczne tętno przy odpowiednim wysiłku.
W wolnych chwilach analizuje swoje osiągi na komputerze, przeglądając wykresy i różnego rodzaju dane gromadzone przez system. Wszystko po to, żeby świadomie dawkować wysiłek i racjonalnie planować treningi.
Celem jesienno-zimowych przygotowań jest otwarcie tegorocznego sezonu kolarskiego w Sobótce koło Wrocławia. Ma tam zamiar spotkać się z młodszymi wiekiem kolegami m.in. z Ryszardem Szurkowskim i Janem Brzeźnym oraz innymi dawnymi tuzami polskiego kolarstwa.
Wcześniej, bo już w styczniu br. weźmie udział w zjeździe kolarzy dolnośląskich, licząc na spotkanie dawnych kadrowiczów.
– Jazda na rowerze jest dla mnie wszystkim. Bez roweru nie potrafiłbym żyć. Gdyby mi tego zabrakło, to by była moja życiowa katastrofa – wyznaje pan Gerard.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.