Gryf leci na łeb na szyję

Piłka nożna

W niedzielnym meczu ligowym Gryf Wejherowo na własnym boisku zaliczył kolejną wpadkę, tuż przed końcem spotkania (90 minuta) stracił bramkę i przegrał pojedynek z GKS Bełchatów.

Fot. Leszek Spigarski
Fot. Leszek Spigarski

Wejherowscy piłkarze zbliżają się znowu do strefy spadkowej i zapewne szykują kolejny horror dla swoich kibiców, nie wspominając o sponsorach. Pojedynek od początku był wyrównany, ale niestety chwilami brutalny. Zawodnicy nie przebierali w sposobach, aby mecz zakończyć z sukcesem. Były urazy głowy, ostre ataki na nogi, przepychanki i dyskusje.
Obydwie drużyny starały się zdobyć gola. Druga część pojedynku to ciąg dalszy wyrównanej gry i przepychanek na boisku. Gdy już wydawało się, że obydwie drużyny podzielą się punktami, a kibice odetchnęli z ulgą, nadeszła 90. minuta gry, w której zawodnik bełchatowian wykorzystał podanie zrzutu rożnego i przy całkowicie biernej postawie obrońców Gryfa wpakował piłkę do siatki. Gwizdów na pożegnanie było co niemiara.
Gryf Wejherowo: Leleń – Bury, Wicki, Liberacki, Niciński, Chwastek (Goerke), Sikorski (Ryk), Kołc, Czychowski (Brzuzy), Włodyka (Koziara), Rogalski.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.